Witold Kwaśnicki

Własność, Wolność, Odpowiedzialność i Wzajemne zaufanie

Wpisy z okresu: 3.2011

Nadużywając trochę terminu zaproponowanego przez Thomasa Carlyle na określenie dziewiętnastowiecznej ekonomii, można spróbować go odnieść do współczesnej nauki jako całości. Smutkiem muszą napawać wieści świadczące coraz bardziej o tym, że nauka współczesna nie jest już taką czystą nauką, jaką postrzegaliśmy ją jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Nauką której jedynym celem jest poszukiwanie prawdy.
W Polsce już powoli przyzwyczajamy się do tego, że nadużycie, plagiat,udawanie, że ‚uprawia się naukę’ jest czymś coraz powszechniejszym. Dobrze, że chociaż niektórzy próbują się temu przeciwstawić i tropią tego typu nadużycia(patrz tutaj). Na pewno nie jest pocieszeniem to, że gdzie indziej jest podobnie. Nie będę wspominał o ‘patologicznych’ przypadkach w Chinach (choć podobno tam powoli sytuacja zmienia się na lepsze), ale szokiem jest to, że zjawisko to szerzy się w tak ‘naukowo cywilizowanych’ krajach jak Niemcy czy Wielka Brytania.  Dwa tylko przykłady z ostatnich dni: plagiat niemieckiego minister obrony Karla Theodora zu Guttenberga i skandal wokół doktoratu syna Kadafiego, Saifa al-Islama na prestiżowej London School of Economics & Political Sciences (LSE).

Paradoksem jest, że obroniony w 2008 roku doktorat Saifa Kaddafiego ma tytuł: "Rola społeczeństwa obywatelskiego w demokratyzacji globalnych instytucji zarządzających: od "miękkiej władzy" do procesu wspólnego podejmowania decyzji?". W sam raz, wypisz wymaluj, pasował w 2008 roku do społeczeństwa libijskiego. Wydawnictwo Oxford University Press planowało nawet wydanie pracy doktorskiej Saifa wformie książkowej (obecnie zawiesiło realizację tych planów). 
Jak się okazało, rok później fundacja Saifa Kaddafiego  przekazała uczelni 300 tys. funtów i obiecała dalsze fundusze na łączną sumę 1,5 mln funtów.  Wyszło też na jaw, że LSE zawarła z Libią umowę na szkolenie 400 libijskich speców od zarządzania i administratorów. Wartość kontraktu, w którego zawarciu pośredniczył Saifal-Islam, wynosi 2,2 mln funtów (3,6 mln USD).
Czy to, że ‚dotacje’ finansowe z państw arabskich, w tym Iranu i Arabii Saudyjskiej, mają dla wyższych brytyjskich uczelni rosnące znaczenie, po to by sfinansować nowe kierunki badań i być konkurencyjnymi w świecie, jest jakimkolwiek usprawiedliwieniem? Twierdzę, że nie.
Po doniesieniach prasowych,  że z doktoratem  Kaddafiego nie wszystko jest jasne, LSE zapowiedziała wszczęcie dochodzenia ws. doktoratu przyznanego synowi Kadafiego, Saifowi al-Islamowi. Jak się szybko okazało  doktorat Kaddafiemu napisał emerytowany profesor uniwersytetu w Bengazi, Ahmed Abdulhameed Menesi. W nagrodę Menesi został początkowo dyrektorem banku, a potem ambasadorem Libii w Wiedniu.

Dotychczasowy dyrektor LSE, Howard Davies, mający za sobą 30-letnią karierę w City (był wiceprezesem Banku Anglii), podał się do dymisji. Sprawę libijskich dotacji i doktoratu dla Saifaal-Islama, ma zbadać sędzia lord Woolf.  Konserwatywny poseł Robert Halfon stwierdził, że w ślad Daviesa powinna pójść cała rada zarządzająca uczelni.

A może  powinniśmy postulować (podobnie jak Robert Halfon) by w ślad Daviesa poszło wielu ‚dowodzących’ nauką polską? (Choć naturalnie powody ku temu są diametralnie inne).

Dzisiaj przypada setna rocznica urodzin Stefana Kisielewskiego, jednego z niewielu totalnych opozycjonistów w tamtym totalitarnym ustroju. Napisałem intencjonalnie ‘totalny opozycjonista’ bo był nie tylko niezależnym człowiekiem w swoim działaniu, ale także w pełni bezkompromisowym.  Kiedy tylko zauważał gdzieś niedorzeczności, głupotę, ‘parszywość’ to dostawało się (zwłaszczaw jego felietonach)  nie tylko komunistom, ale także kościołowi, związkowcom, intelektualistom, cyklistom, …..

Wiele by można o nim pisać, i może kiedyś ktoś napisze wielkie opracowanie ‘o życiu i twórczości Kisiela’. Dobrze, że znajdują się tacy, którym ta postać jest bliska i wkładają pewien wysiłek w propagowaniu myśli Stefana Kisielewskiego (który był nie tylko felietonistą, ale też pisarzem, kompozytorem, krytykiem muzycznym, …). Wato zajrzeć na stronę  poświęcona Stefanowi Kisielewskiemu.

Godną poparcia jest inicjatywa wysłania petycji do Prezydenta RP Pana Bronisława Komorowskiego w sprawie nadania Stefanowi Kisielewskiemu Orderu Orła Białego.

Jak tak przypominam sobie dawne czasy i skojarzenia z postacią Kisiela to dwa przychodzą w niejako naturalny sposób.  Pierwszy to to, że jak udało się zdobyć kolejne wydanie Tygodnika Powszechnego (szczęście mieli tylko nieliczni, zwłaszcza ci którzy mieli znajomości z kioskarzami i mogli sobie założyć tzw. teczki, w których odkładano im co ciekawsze tytuły wydawane w tam tym okresie) to zawsze zaczynałem czytać Tygodnik od felietonu Kisiela. Czytało się z pewnym nabożeństwem, zwykle wieczorem, kiedy był spokój. Drugie skojarzenie to jego zdolność wywalania języka (tutaj próbka Jego możliwości).

Dobrze się stało, że po wielu latach tygodnik Wprost reaktywował nadawanie nagród Kisiela. Tam też można poczytać niektóre jego felietony.

Jest jeszcze trzecie skojarzenie z Kisielem, to jego niezapomniane powiedzenia. Tylko kilka z nich:

Od mieszania herbata nie staje się  słodsza" 

"Socjalizmu się nie lękaj, mało rób, a dużo stękaj."

Wpuść komunistów na Saharę, to po miesiącu piasku zabraknie.

Socjalizm to ustrój, który bohatersko walczy z problemami nieznanymi w innych ustrojach

 Pamiętajmy o Stefanie Kisielewskim.

 (choć chyba Lech Wałęsa zapomniał o nim i o jego przestrogach, bo ostatnio proponuje jako rozwiązanie współczesnych problemów ‘powrót do komunizmu’, czy też ‘komunizm w nowym wydaniu’, oczywiście pod znanym hasłem ‘Komunizm tak, wypaczeniu – nie’).

Na stronie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego można obejrzeć film jak to ‘Polscy naukowcy zmieniają świat’. Przed obejrzeniem tego filmu proponuje zrobić eksperyment myślowy – wyobraźcie sobie państwo, że  jesteście wybrani przez Panią Minister na reżysera tego filmu, macie do dyspozycji (jak mniemam) duży budżet.  Co pokazalibyście, jaką formę pokazania osiągnieć polskich naukowców wybralibyście, w jakiej konwencji miałby być zrobiony taki film?
Jeśli już macie pomysł  to proponuję obejrzeć ten film, zamieszczony na stronie MNiSW.

Zaskoczeni? Wiecie już państwo  jak polscy naukowcy zmieniają świat? Jakie odnoszą sukcesy?
Przyznam się państwu, że ja dowiedziałem się z tego filmu jedynie to, że polskie panie profesorki genetyki maja zgrabne nogi, no może jeszcze, że nauka polska przede wszystkim pracuje na rzecz sportu.
Film ten skojarzył mi się na początku z najlepszymi latami propagandy PRLu. Proponuje obejrzeć: Budujemy Pałac Kultury i Nauki, oraz  Niech się świeciu 1-maja i 22 Lipca piękna data.
Z drugiej strony ten film MNiSW  trochę przypomina reklamy samochodów, w których obok błyszczących karoserii prezentują się ładne, skąpo ubrane dziewczyny. Na tej samej stronie MNiSW znajdujemy informację o tym że Ministerstwo ‘poszukuje dziewczyn przyszłości’. Dowiadujemy się tam, że „studentki kierunków ścisłych, przyrodniczych, technicznych i medycznych, które już na etapie studiów prowadzą własne badania, mogą walczyć o wysokie stypendia i wyjazdy na zagraniczne konferencje naukowe.” A całość okraszona jest następującym zdjęciem. W działaniach konkursowych Ministerstwo współpracuje z miesięcznikiem ELLE. Pani redaktor naczelna ELLE powiedziała, że „[n]aszymi działaniami chcemy udowodnić, że młode pokolenie kobiet polskiej nauki jest nowoczesne, stylowe, w najlepszym rozumieniu europejskie” (w dawnych czasach wypadałoby powiedzieć ‘radzieckie’). Pani redaktor chyba wierzy ‚propagandzie sukcesu’ tzw. Strategii Lizbońskiej, czy kolejnych tzw. Programów Ramowych, budujących innowacyjne społeczeństwo Europy, które uczyniły Unię Europejską najbardziej konkurencyjną gospodarką na świecie.

Już oczami wyobraźni widzę jak urzędnicy ministerstwa, wspólnie z redakcją ELLE, organizują imprezy na których polscy naukowcy wychodzą na wybieg (jak modele i modelki ELLE) i pokazują wdzięki nauki polskiej


  • RSS