Witold Kwaśnicki

Własność, Wolność, Odpowiedzialność i Wzajemne zaufanie

Wpisy z okresu: 10.2012

W wakacje , jak to w wakacje kupiłem do poczytania różne ‘czytadła’, kupiłem też wydany przez Politykę ‘Niezbędnik inteligenta’ (a co, też jestem inteligent!) pt. ’88 pytań do nauki’. Trzeba różnymi sprawami się interesować, bo jak napisał Friedrich von Hayek: „Fizyk, który jest tylko fizykiem, może być pierwszej klasy fizykiem i najbardziej wartościowym członkiem społeczeństwa. Ale wybitnym ekonomistą nie może być ktoś, kto jest tylko ekonomistą. Ekonomista, który jest tylko ekonomistą, jest nie tylko skończonym nudziarzem, lecz jest wręcz niebezpieczny.” Więc, aby nie tyle być ‘wybitnym ekonomistą’, ale bardziej by nie być nudziarzem, czy wręcz by  nie być niebezpiecznym, interesuję się różnymi rzeczami. Dlatego z przyjemnością i zainteresowaniem przeczytałem odpowiedzi na takie pytania jak: Skąd na Ziemi wzięła się woda? Jak prześwietlić wnętrze Ziemi? Po co organizmom żywym płeć?  Co można wyczytać z czaszki? Ile megapikseli ma ludzkie oko? Dlaczego musimy spać? Jak działa Internet? Czym różnią się telewizory LCD, plazmowe i OLED? Kiedy po ulicach będą jeździć samochody bez kierowców?

Kiedy dotarłem do końca tego ‘Niezbędnika inteligenta’ z przykrością skonstatowałem, że redaktorzy uznali, za niegodne inteligenta i nieistotne wszelkie pytania dotyczące tego co codziennie nas dotyka, pytania odnoszące się do sfery gospodarki (czy wynika z tego, że ekonomia nie jest uznawana przez redaktorów Polityki za naukę?). Nie zaproponowano odpowiedzi na takie, wydaje mi się ważne pytania jak: Dlaczego pojawia się inflacja? Jakie są przyczyny recesji i kryzysów gospodarczych? Co to jest pieniądz? Czy bank centralny jest nam potrzebny? Jak funkcjonują rynki? Czy monopol jest zawsze zły? Co jest bardziej niebezpieczne ‘zawodność rynku’ czy ‘zawodność państwa’? …

A przypominałem sobie o tym, kiedy dzisiaj przez przypadek zawędrowałem na stronę ‘Szkoły z klasą 2.0’,
http://szkolazklasa20.pl/pracownia
. Znajduja sią tam różne pracownie, w których będzie można znaleźć materiały pomocne w nauczaniu oraz sugestie jak prowadzić zajęcia. Są tam więc pracownie: Języka polskiego, Przyrody, Wiedzy o społeczeństwie, Wychowania fizycznego, Gabinetu dyrektora, Edukacji wczesnoszkolnej, Matematyki, Fizyki, Informatyki, Geografii, Historii, Pracowni językowych, Blogów, Chemii,  Pokoju koordynatorskiego, Laboratorium gier.

Niestety, ze świecą by szukać pracowni Ekonomii, czy Pracowni Przedsiębiorczości. Brak tego typu pracowni nie wydaje mi się niedopatrzeniem, jest po prostu głupotą. Nie dziwmy się potem, że po skończeniu edukacji młodzież, a potem dorośli, nie rozumieją podstawowych informacji gospodarczych i głosują na wszelkiej maści polityków-populistów, którzy jednocześnie obiecują np. obniżenia podatków dla obywateli i zwiększenia wydatków państwa, czy zapewniają, że jak dojdą do władzy to każdemu dadzą 100 milionów złotych, albo, że podniosą wszystkim zarobki o 10 procent, a ceny obniżą o 5 procent.  Ignorancja ekonomiczna polskiego społeczeństwa jest przeogromna i jedyną szansą na poprawę  jest rozpoczęcie edukacji młodego pokolenia.

John Stossel, wiele lat temu, nakręcił film pt. Chciwość, film który powinien każdy obejrzeć i przemyśleć. Film ten z polskimi napisami dostępny jest na Youtubie (niestety podzielony jest na sześć odcinków). W odcinku czwartym, dostępnym pod 

, opowiedziana jest historia Steave Mariottiego, nauczyciela w jednej z najgorszych szkół publicznych, który miał stale kłopoty z  uczniami  (historia ta zaczyna się od ok. 3. minuty i 20. sekundy). W akcie desperacji zapytał uczniów dlaczego mu dokuczają. Szczerze mu odpowiedzieli, że nie mogą go znieść,  że jest po prostu nudny. Zapytał ich zatem, czy był moment kiedy był dobrym nauczycielem, kiedy przekazywał im jakieś wartości? Jeden z uczniów (taki najbardziej urwisowaty i ‘rozchwiany emocjonalnie’) odpowiedział mu, że był taki jeden moment  kiedy był dla niego wartościowy nauczycielem, mianowicie wtedy kiedy mówił im o interesach w imporcie i eksporcie i kiedy opowiedział jak to sprowadził z Indii damskie buty po 5 dolarów za parę, zapłacił dolara za ubezpieczenie i inne opłaty, sprzedał w Nowym Jorku po 7 dolarów i w ten sposób zarobił 126 tysięcy dolarów. Od tej chwili, nauczyciel ten zaczął uczyć ich biznesu i przedsiębiorczości, a ten ‘rozchwiany emocjonalnie’ chłopak założył potem pierwszy szkolny biznes. Okazało się, że te urwisowate dzieci zaczęły przychodzić na zajęcia zainteresowani i aktywni. Wielu z nich po skończeniu szkoły z sukcesem prowadziło małe firmy.

Uczmy zatem przedsiębiorczości i ekonomii. Ale uczmy dobrze, tak by uczniowie odczuwali potrzebę uczenia się i potem wykorzystywali tę wiedzę w życiu.

Notka ta ukazała się 17 października w Gazecie Prawnej:

http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/655161,kwasnicki-informatyczny-nobel-z-ekonomii.html
niestety redakcja obcięła ostatnie dwa akapity i mój ulubiony wierszyk o
Zakochanym matematyku.

Coraz mniej ekonomii w Nagrodzie imienia Alfreda Nobla z nauk ekonomicznych! W tym roku uhonorowani tą nagrodą zostali, mający prawie 90 lat, Lloyd S. Shapley i rozwijający jego teorię, o prawie 30 lat młodszy, Alvin Roth. Dostali tę nagrodę za „teorię stabilnej alokacji oraz praktykę projektowania rynku”.  Obaj są matematykami, którzy próbują zastosować opracowane przez siebie algorytmy do pewnych problemów dosyć luźno związanych z prawdziwą ekonomią. Zajmują się problemem dopasowania różnych elementów z dwóch zbiorów np. uczniów do szkół, czy lekarzy do szpitali (np. lekarze mają pewne preferencje gdzie chcieliby pracować, a szpitale preferencje jakich lekarzy chcieliby zatrudnić).  Jest to w istocie problem matematyczny i informatyczny, dlatego nie dziwi to, że  tzw. algorytm Gale’a-Shapleya jest częściej wykładany na informatyce, a nie na ekonomii. Nazywanie (tak jak to ujął Komitet Noblowski) tego ‘centralnym problemem ekonomicznym’ jest grubą przesadą. Jeżeli to jest ‘centralny problem ekonomiczny’ to ja już nie wiem czym jest ekonomia.

Na początku lat 1960. Shapley wspólnie z Davidem Galem zajmowali się problemem dopasowania kobiet i mężczyzn pragnących się pobrać i opracowali tzw. ‘algorytm stabilnych małżeństw’. Alvin Roth zaczął rozwijać teorię Shapleya  zarówno teoretycznie jak i robiąc pewne eksperymenty laboratoryjne oraz proponując zastosowania tego algorytmu do rozwiązania pewnych problemów praktycznych.

Odnoszę wrażenie, że w Komitecie Noblowskim dającym nagrody z ekonomii w coraz większej liczbie zasiadają specjaliści od teorii gier, od różnych problemów matematycznych i zaczynają sami sobie dawać nagrody za różne ‘wygibasy matematyczne’. Problemy ciekawe, a nawet fascynujące, z punktu widzenia matematyki, ale w niewielkim stopniu odnoszące się do rzeczywistości gospodarczej.

Jako liberalny ekonomista  przeżyłem swego rodzaju szok kiedy w uzasadnieniu tej nagrody przeczytałem frazę ‘…praktykę projektowania rynku’.  Delikatnie mówiąc mam duże wątpliwości czy zaprojektowanie ‘sparowania’ uczniów i szkół, lekarzy i szpitali, czy dopasowanie par małżeńskich ma wiele wspólnego z rynkiem. Użycie  przez autorów tych algorytmów słowa ‘konkurencja’ nie czyni z nich narzędzia do projektowania rynków. Wydaje mi się, że Komitet Noblowski pomylił relacje, które występują w badaniach naukowych. Kiedy inżynier ma zaprojektować jak najlepszą powierzchnie statku czy samolotu, tak by opory ruchu były jak najmniejsze, to często zwraca się do biotechnologów, którzy obserwują naturę, patrzą jak zbudowana jest np. skóra rekina, który bardzo szybko i bez oporów pływa w wodzie i zainspirowani tym naturalnym rozwiązaniem, które wypracowała ewolucja biologiczna u rekinów (delfinów, czy innych zwierząt), proponują inżynierowi  rozwiązanie tego problemu. Nawiasem mówiąc to z tej inspiracji zaprojektowano powierzchnię piłki golfowej, która daleka jest od gładkości, bo okazało się, że istotną rolę przy pokonywaniu  oporów wody czy powietrza odgrywają mikrozawirowania przy powierzchni styku. Odpowiednie zaprojektowanie tej niegładkiej powierzchni sprzyja powstawaniu takich mikrozawirowań, dzięki temu piłka golfowa leci bardzo daleko.

To co  zaproponował nagrodzić Komitet Noblowski z nauk ekonomicznych i nazywa to ‘projektowaniem rynku’ odpowiadałaby sytuacji kiedy biotechnolodzy i inżynierowie idą do rekina (delfina, foki, itp.) i przekonują go, że jego rozwiązanie nie jest najlepsze i że powinien wymienić swoją skórę. Więcej pokory panowie (bo chyba pań nie ma  w komitecie noblowskim?).  Pewne naturalne procesy (a ewolucja biologiczna i spontaniczny proces rynkowy, który też jest procesem ewolucyjnym, są tego typu naturalnymi procesami)  wypracowują znacznie lepsze i optymalniejsze rozwiązanie niż najtęższe umysły wspomagane superkomputerami.  Tyczy się to szczególnie tzw. tkanki społecznej. To całkiem niedawno matematycy wykazali (i to też upraszczając sobie problem do sytuacji dwuwymiarowej), że pszczoły faktycznie wypracowały w trakcie swej ewolucja jako gatunku optymalny algorytm budowy plastra miodu i przy minimalnym zużyciu materiału wytwarzają największą przestrzeń sprzyjającą rozrodowi.

Powinniśmy obserwować jak faktycznie funkcjonują prawdziwe rynki (czyli w istocie poznawać mechanizmy ewolucyjne) i próbować stosować te mechanizmy konkurencji rynkowej w sytuacjach w których dostrzegamy  ‘niedostatki funkcjonowania’. To już w latach 1920. i 1930. w ramach tzw. debaty kalkulacyjnej Ludwig von Mises i Friedrich von Hayek pokazali na jakie manowce może nas wyprowadzić chęć zaprojektowania systemu gospodarczego, którą to chęć wykazywali (i wykazują) socjaliści.

Na koniec tych krótkich z konieczności uwag chciałbym przedstawić wierszyk który w wielu sytuacjach cytuję. Wydaje mi się, że w dobry sposób pokazuje on jak na manowce może nas doprowadzić zbytnie zawierzenie podejściu formalnemu i matematycznemu w analizie procesów społecznych.  Co nie znaczy, że jestem przeciwny stosowaniu formalizmów, sam w swoje pracy je stosuje. Chodzi o to by stosować je rozsądnie i znać ograniczenia ich zastosowań.

Wierszyk ten Rankine napisał w 1874 roku. Warto przypomnieć, że koniec dziewiętnastego wieku to początek intensywnej matematyzacji i fizykalizacji ekonomii.  (tłumaczenie: Olga Pisklewicz (pomocni przy tłumaczeniu byli Mateusz Machaj i Jan Lewiński). Polskie tłumaczenie opublikowane w: ‘Pod prąd głównego nurtu ekonomii’ (Mateusz Machaj, red. nauk.), Warszawa: Instytut Misesa, 2010; str. 233-234)

Zakochany matematyk

William John Macquorn Rankine (1820-1872)

I.
Pewien matematyk dał sobie skraść serce,
W damie ślicznej, ponętnej zakochał się wielce.
Ponieważ zapałał zupełną miłością,
W całkowitym skupieniu nad każdą krągłością,
Mierzył i studiował proporcje podziału,
Dowodząc, że wybranka bliska ideału.

II.
Mnożył, różniczkował, rachował z zapałem,
Równania układał doprawdy wspaniałe.
Działaniami rozwiewał wszelkie niewiadome,
I rozwiązał zadanie na kompletną żonę.
Nakreślał linie jej figury i twarzy,
Licząc, że taką ją sobie wymarzył.

III.
A że każda kobieta kocha piękne dźwięki,
Obmyślił teorię zdobycia jej ręki.
Akustycznych równań użył znakomicie,
By miłosną arią przekształcić jej życie.
W istocie gdy melodię tylko zaczął grać,
Dama włosy z głowy wnet zaczęła rwać.

IV.
Pewny siebie rachmistrz, bez cienia zwątpienia,
Nie odstąpił wcale od swego liczenia.
Wywodząc, że taniec to kolejna gratka,
Której musi ulec czarowna dzierlatka,
W następnym równaniu wyprowadził walca,
A następnie polkę, jako rodzaj tańca.

V.
Symetrycznym krokiem na parkiet wyruszył
Zakładając pewnie: damę to poruszy.
Wykonując obrót wokół własnej osi,
Swój środek ciężkości niezgrabnie przenosił.
Zatem grawitacja figla mu spłatała
I upadł, aż podłoga złowróżbnie zadrżała.

VI.
Nie poddał się jednak, projektował dalej:
Miłości dowodzić należy wytrwale.
Afekt – to wiedział ze swych kalkulacji –
Musi odwzajemnić dama pełna gracji.
Przecież wszyscy wiedzą z mechaniki prawa:
Akcja równa się reakcji – ot, cała zabawa!

VII.
„Zatem niech x oznacza piękno, y – manier dobrych szereg”,
z – pomyślność”, bo szczęścia nigdy nie za wiele,
L – niech znaczy miłość”, a pojmiemy wnet,
że „L staje się funkcją xy z”.
Matematyk dostrzegł w tym potencjał wielki
I ujął w równania rachunkowe gierki.

VIII.
Postanowił scałkować jeszcze L po t.
t – to czas i perswazja, a więc stwierdził, że
„Całka oznaczona – drogą do ołtarza,
Co przedział czasowy klarownie wyraża”.
Matematyk w duszy poczuł słodką błogość:
Granicą ich uczuć będzie nieskończoność!

IX.
„Skoro Pani Algebra tak wiele wylicza
I jest w stanie określić nawet bieg księżyca,
To uczucia kobiety określi tym bardziej”,
Stwierdził matematyk i poczuł się raźniej,
Lecz dama uciekła z wojakiem wyśnionym,
A nieszczęsny logik oniemiał zdumiony.

 


(notatka napisana została na zaproszenie Gazety Prawnej i jej skrócona wersja ukazała sie tam 12 października 2012 roku:

http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/654204,nobel-z-ekonomii-2012-prognozy-i-dywagacje.html
)

Chęć przewidywania jest chyba wbudowana w ludzką naturę. Każdy z nas podejmując decyzje uwzględnia to co może przynieść przyszłość. Są jednak sytuację kiedy to przewidywanie w niewielkim stopniu może wpłynąć na nasze życie i wtedy pozwalamy sobie na puszczenie wodzy fantazji. Tak jest w sytuacji tzw. prognozowania długookresowego, które lubią naukowcy. Myślą sobie często: Co mi szkodzi podywagować co będzie za 50 lat? W ostatnich latach nastąpił ‘wysyp’ prognoz starających się odpowiedzieć ‘jak będzie wyglądał świat w 2050 roku?’. Wydaje się to bezpieczne, bo jak się pomylę to kto po 40 latach o tym będzie pamiętał? Choć i tutaj należy być ostrożnym, bo są tacy, którzy pamiętają. W 1972 roku opublikowano tzw. pierwszy raport dla Klubu Rzymskiego pt. ’Granice wzrostu’. W raporcie tym przewidywano katastrofalną sytuację społeczeństwa globalnego w XXI wieku. Według autorów tego raportu już w drugiej dekadzie XXI wieku mieliśmy żyć w świecie bez surowców naturalnych, zatłoczonym, zanieczyszczonym, schorowani, w biedzie i ubóstwie.

Do takich kategorii bezpiecznych prognoz należy też prognozowanie traktowane jako zabawa. W poniedziałek 15 października o godz. 13:00 naszego czasu ogłoszony zostanie laureat (lub laureaci) ‘nagrody Nobla z ekonomii’. Popularnie mówimy o Noblu z ekonomii, ale warto zauważyć, że w swoim testamencie Alfred Nobel nie wspominał o nagrodzie z ekonomii. Nagroda ta została ufundowana przez Bank Szwecji z okazji trzechsetlecia powstania tego banku (w istocie pierwszego banku centralnego – wbrew powszechnej niemalże opinii to nie Bank Anglii był pierwszym bankiem centralnym). Nagroda ta ufundowana została w 1968 roku. a jej pierwszymi laureatami w 1969 roku byli Ragnar Frisch and Jan Tinbergen za „za rozwój i zastosowanie modeli dynamicznych do analizy procesów ekonomicznych”. Poprawna nazwa tej nagrody to Nagroda Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie nauk ekonomicznych. Jak dotychczas jedyną kobietą uhonorowaną tą nagrodą była Elinor Ostrom, która dostała ją w 2009 roku wspólnie z Oliverrem E. Williamsonem za ‘analizę ekonomicznych aspektów zarządzania’. Właśnie przypadek Elinor Ostrom jest dobrym by podkreślić jak trudne jest przewidywanie kto będzie noblistą i, że należy to przewidywanie traktować jako pewnego rodzaju zabawę intelektualną. Przed październikiem 2009 roku chyba nikt nie był w stanie przewidzieć, że Ostrom może dostać nagrodę Nobla. Jej prace były praktycznie nieznane.

Podywagujmy zatem o tym kto może w tym roku zdobyć Nobla z ekonomii, mając jednak do tego pewien dystans i czyniąc to trochę ‘z przymrużeniem oka’.

Na początek przychodzą mi na myśl trzy nazwiska: Paul Romer, Robert Barro i Armen Alchian. Romer i Barro wymieniani są od dawna jako kandydaci na Nobla z ekonomii za ich wkład do teorii rozwoju gospodarczego, zwłaszcza odnośnie roli postępu technologicznego rozwoju gospodarczym. Szanse są ich o tyle duże, że chyba ostaniem noblistą zajmującym się teorią wzrostu gospodarczego był Robert Solow, który dostał Nobla w 1987 roku.

Natomiast jeśli chodzi o Alchiana to powinien on być uhonorowany za jego wkład w teorię praw własności, teorię cen i kosztów transakcyjnych. Jeśli rozważana byłaby kandydatura Alchiana to jednocześnie mógłby być uhonorowany Harold Demsetz, który też wniósł wiele w rozwój teorii własności. Dla mnie wart podkreślenia jest też wkład Alchiana w rozwój ekonomii ewolucyjnej. Tak prawdę powiedziawszy może to być ostatnia szansa uhonorowania Alchiana, bo urodzony w 1914 roku, ma ju te swoje 98 lat.

Jeśli komitet noblowski będzie pod wpływem bieżącego kryzysu finansowego to duże szanse będzie miał Douglas W. Diamond, który wspólnie z Philipem H. Dybvigiem opracowali w 1983 roku model runu na banki w sytuacji kryzysu finansowego. Jeśli byłaby rozpatrywana kandydatura Diamonda to możliwe jest, że wspólnie tę nagrodę otrzyma z Jerry A. Hausmanem i Halem L. White Jr., którzy wnieśli wiele do badań ekonometrycznych, opracowując metody oceny jakość modeli względem zebranych danych statystycznych.

Często wymienianym do Nagrody Nobla jest Jean Marcel Tirole, za jego osiągniecia dotyczące organizacji przemysłu i teorii gier. Zajmuje się on też problematyką finansów (regulacje finansowe i kryzys finansowy). Wydaje mi się jednakże jego szanse jako Francuza są niewielkie.

Jeśli Komitet Noblowski uwzględniałby wpływ na bieżący rozwój myśli ekonomicznej patrząc poprzez pryzmat rankingów to duże szanse miałby Andrei Shleifer, Amerykanin rosyjskiego pochodzenia, który jest na pierwszym miejscu rankingu opracowanym na podstawie bazy RePec (
http://ideas.repec.org/top/top.person.all.html
), uwzględniającym 13 zróżnicowanych kryteriów. Wydaje się jednak być zbyt młodym (urodzony w 1961 roku) by był poważnie rozpatrywany jako kandydat Komitetu Noblowskiego.

By mieś szansę trafienia dobrze jest podać dłuższą listę kandydatów (wielu z nich podobnie jak Shleifer jest zbyt młodych by mieć duże szanse, ale warto na ich zwrócić uwagę). Zrobiłem ją sobie na potrzeby tej krótkiej notatki i podaję ją w kolejności dosyć przypadkowej, już bez większego uzasadnienia (może w następnym roku znajdę na to czas?): Anne Krueger i Gordon Tullock (‘poszukiwanie renty’), Lars Peter Hansen, Bengt Robert Holmström, Colin Camerer (neuroekonomia), Vincent Crawford, (behawioralna teoria gier), Anthony B. Atkinson, Angus S. Deaton (nierówności dochodów, dobrobyt), Stephen A. Ross (arbitraż w teorii gier), Robert J. Shiller (zmienności rynku), Alberto Alesina (relacje polityka i ekonomia), Nobuhiro Kiyotaki, John H. Moore (niedoskonałości kredytu, cycle kredytowe’), Kevin M. Murphy (ekonomia społeczna), Martin S. Feldstein, Elhanan Helpman, Gene M. Grossman (handel międzynarodowy), R. B.Wilson, Paul Milgrom (aukcje), D.W. Jorgensen (ekonometria), William Baumol, Maurice Obstfeld, William Nordhaus i Martin Weitzman (ekonomia środowiska naturalnego), Whitney K. Newey, Richard Allen Posner, John Sutton, Matthew Joel Rabin, Raghuram Govind Rajan, Ariel Pakes, B. Douglas Bernheim, Claudia Goldin (kobieta!), David Kreps, Jagdish Bhagwati, Avinash Dixit (handel miedzynarodowy), Oliver Hart, Eugene Fama, Kenneth French (ekonomia finasów), Richard Thaler (ekonomia behawioralna), John Taylor, Mark Gertler (ekonomia monetarna), Richard Easterlin, Kamer Daron Acemoğlu, N. Gregory Mankiw, Robert Ernest Hall, Richard Blundell, Olivier Blanchard, Dale Weldeau Jorgenson, Peter C. B. Phillips, Bruno S. Frey, Kenneth Rogoff.

 

Na koniec chcę wspomni o ekonomistach spoza głównego nurtu, bliskiej mi szkole austriackiej w ekonomii (jedynym wyróżnionym Noblem przedstawicielem tej szkoły był Friedrich von Hayek, który dostał Nobla (dla przeciwwagi) z ‘socjalistą’ Gunnarem Myrdalem w 1974 roku). Naturalnie ekonomiści ci nie maja szans w Komitecie Noblowskim, ale można przecież trochę pomarzyć. Chodzi mi o Israela Kirznera i Marka Skousena, oraz o nie tyle ‘pełnego austriaka’, ale zwolennika liberalizmu, peruwiańskiego ekonomistę Hernando de Soto. Kirzner powinien dostać Nobla za analizę przedsiębiorczości i prace dotyczące roli przedsiębiorcy w rozwoju gospodarczym, Skousen za analizę procesu inwestycyjnego a zwłaszcza za propagowanie zdrowych zasad ekonomii rynkowej. Hernando de Soto powinien być uhonorowany Noblem za pokazanie jak brak poszanowania praw własności w krajach tzw. trzeciego świata przyczynia się do poszerzanie biedy i uniemożliwia tamtym społeczeństwom harmonijny i szybki rozwój gospodarczy.


  • RSS