Wiem, że rozczarowuję (przynajmniej niektórych),  bo od wielu tygodni nie ma nowych wpisów. Doba ma 24 godziny a tzw. obowiązki akademickie zabierają coraz więcej czasu. Może powinienem być bardziej zdyscyplinowany i przymuszać samego siebie by co parę dni napisać choć krótką notatkę-komentarz? A jest co komentować! Żałuje bardzo, że tak toczy się to blogowe życie.

Chciałem się choć trochę usprawiedliwić i zapewnić, że nie zaniedbuję swojego ‘misyjnego działania’. Uczestniczyłem np. w debacie ‘Keynes kontra Hayek’, która odbyła się 21 lutego w Bibliotece na Koszykowej w Warszawie. Było ciekawie i czasami gorąco. (oczywiście byłem za Keynesem Uśmiech)
Pretekstem do tej debaty była wydana niedawno książka Nicholasa Wapshotta Keynes kontra Hayek. Spór, który zdefiniował współczesną ekonomię.

W zeszłym tygodniu próbowałem przekonać do prawdziwego liberalizmu ‘kadrę akademicką’ na konferencji w Białymstoku „Neoliberalizm, ordoliberalizm, austriacka szkoła ekonomii a ład gospodarczy kapitalizmu“ gdzie poopowiadałem o „Mały rząd, państwo minimum. A może raczej ‚bez rządu’?”

Niech małą rekompensatą za braku wpisów będzie to co powiedzałem Obserwatorowi Finansowemu i co zostało tam przedstawione w formie wywiadu jako Zanim nadejdzie liberalizm, rozczarować musi keynesizm, dostępne pod: http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/debata/zanim-nadejdzie-liberalizm-rozczarowac-musi-keynesizm/?k=debata