Witold Kwaśnicki

Własność, Wolność, Odpowiedzialność i Wzajemne zaufanie

Wpisy z okresu: 7.2013

We wrześniu planowana jest ‘III edycja Europejskiego Kongresu Małych i Średnich Przedsiębiorstw’. Tym razem przez trzy dni w Katowicach kilka tysięcy uczestników  (jak planują organizatorzy) będzie dyskutowało o tym jak poprawić sytuację Misiów i … (podobnie jak poprzednich edycjach) na gadaniu się skończy.

Impreza (‚imprezka’?) organizowana jest przez Regionalną Izbę Gospodarczą w Katowicach i Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Hasłem przewodnim tegorocznego Kongresu będzie „Współpraca i kooperacja firm sektora MŚP w wymiarze regionalnym, krajowym i międzynarodowym” (fajnie i modnie brzmi, prawda?). Jak chwalą się organizatorzy: „Dwie poprzednie edycje zgromadziły liczne grono ponad 6000 przedstawicieli świata biznesu, nauki, i polityki zarówno z Polski jak i zagranicy, którzy dyskutowali o szansach i barierach stojących przed mikro, małymi i średnimi przedsiębiorstwami”. Przejrzałem plany i opisy dwóch poprzednich Kongresów (dostępne są tutaj i tutaj). Retoryka, opis i argumentacja wszystkich trzech Kongresów jest podobna. Trochę inny szyk zdań, inaczej sformułowane hasła, ale niekiedy odnosiłem wrażenie jakby to była nowomowa z pamiętnych lat PRLu. Co jednak ciekawe, nie natknąłem się na jakikolwiek opis konkretnych efektów obu poprzednich Kongresów. Zadam też retoryczne pytanie: Czy ktokolwiek mógłby podać konkretny efekt dwóch poprzednich edycji? A może mali i średni przedsiębiorcy odczuli to w ich codziennej działalności i jest im z tego powodu lepiej, a ich firmy rozwijają się wspaniale i kwitną?

Zadbano naturalnie o to  by ilościowo wszystko było imponujące: „W ciągu trzech dni Kongresu zaplanowano kilkadziesiąt sesji panelowych oraz szereg warsztatów i spotkań, w których udział wezmą eksperci z kraju i zagranicy”. A o wadze spotkania świadczyć mają także honorowe patronaty Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego, Przewodniczącego Komisji Europejskiej José Manuel Barroso oraz Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martina Schulza.

Jak piszą organizatorzy: „Serdecznie zapraszamy Państwa do uczestnictwa w wydarzeniu. Udział w kongresie jest BEZPŁATNY. Rejestracji on-line można dokonać na stronie internetowej www.kongresmsp.eu, gdzie znajdą Państwo wszystkie inne niezbędne informacje.”

Wynika z tego, że to znów my, podatnicy zapłacimy za te fajerwerki.

Już bez komentarza, jako ilustracja wspominanej przeze mnie retoryki, zacytuję wypowiedzi mające promować III edycję Kongresu.

Tadeusz Donocik, Prezes Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach: „Wydarzenie jest kontynuacją idei spotkania biznesowego sektora MSP. Dwie poprzednie edycje dały wyraz poparcia dla organizowania tej inicjatywy i przyczyniły się do wypracowania rekomendacji, które zostały przekazane na ręce władz, przedstawicieli Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego oraz przedstawicielom instytucji otoczenia biznesu i przedsiębiorcom. Mamy nadzieję, iż kolejna edycja Kongresu ponownie zgromadzi tak liczne grono odbiorców poszczególnych paneli tematycznych i wpisze się w kalendarz najważniejszych wydarzeń w regionie.”

 Zygmunt Łukaszczyk, Wojewoda Śląski: „Cieszę się, że po raz trzeci spotykamy się w Katowicach, aby  rozmawiać o kierunkach rozwoju sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Impreza ta już na stałe wpisała się w kalendarz istotnych dla gospodarki wydarzeń.  Tegoroczna edycja to dyskusja o współpracy biznesu, administracji i nauki w trzech płaszczyznach: regionalnym, krajowym i międzynarodowym. Wierzę, że wzorem poprzednich dwóch Kongresów wspólnie wypracujemy konkretne propozycje, a wnioski i rekomendacje z naszego spotkania będą ważnym głosem wspierającym działania polskiego rządu i Unii Europejskiej na rzecz sektora MŚP.”

Mirosław Sekuła, Marszałek Województwa Śląskiego: „Z ogromnym uznaniem odnoszę się do inicjatywy zorganizowania III Europejskiego Kongresu Małych i Średnich Przedsiębiorstw. Sektor MŚP stanowi siłę napędową gospodarki europejskiej, a z powodu silnego powiązania ze środowiskiem lokalnym oraz wpływu, jaki na nie wywiera, jest postrzegany jako główne ogniwo harmonijnego rozwoju regionów. Z satysfakcją obserwuję aktywizację środowisk gospodarczych ułatwiającą firmom nawiązywanie nowych kontaktów biznesowych. Dzięki sprawnemu przekazywaniu informacji, obecności wybitnych ekspertów i wymianie pozytywnych doświadczeń przedsiębiorstwa zyskują znaczącą pomoc w funkcjonowaniu w realiach unijnych. Samorząd Województwa stara się jak najlepiej wykorzystać potencjał funduszy unijnych, stanowiący bezpośredni mechanizm finansowego wsparcia MŚP.”

Andrzej Arendarski, Prezes Krajowej Izby Gospodarczej: „O sile gospodarek świata decydują nie tylko wielkie koncerny, co małe i średnie przedsiębiorstwa, które wywarzają większość produktu krajowego, tworzą ponad 90% nowych miejsc pracy i zarazem stanowią fundament stabilnego rozwoju klasy średniej w społeczeństwie. Przełomem dla działalności MSP w Polsce był rok 1989. Po ponad 20 latach funkcjonowania w warunkach wolnego rynku, widzimy jak znacząca rolę w procesie kształtowania nowego gospodarczego porządku odgrywają MSP. Europejski Kongres Małych i Średnich Przedsiębiorstw w Katowicach jest doskonałą okazją do refleksji na ten temat.”

Przeglądając program III edycji Kongresu nie zauważyłem by był tam ktokolwiek ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, czy z Inicjatywy Firm Rodzinnych. Ciekawi mnie czy ZZP i IFR zostali zaproszeni na ten Kongres? Czy może z obawy by uczestnicy Kongresu  nie usłyszeli kilku cierpkich słów prawdy nie zaprasza się na takie propagandowe imprezy przedstawicieli niezależnych organizacji przedsiębiorców? A może ZPP i IFR świadomie rezygnują z udziału w ‘pokazówkach’?

W ostatnich dniach głośno jest o bankructwie Detroit, swego czasu mieście symbolu sukcesu w amerykańskim stylu. Rozwój Detroit związany był naturalnie z rozwojem przemysłu samochodowego. Na początku XX wieku, kiedy Ford i General Motors zaczęły tam produkować samochody, w mieście mieszkało ok. 300 tys. mieszkańców, pod koniec lat 1950. w Detroit mieszkało już prawie 1.9 mln ludzi. Od kilkudziesięciu lat trwa w mieście kryzys, związany głównie ze złymi, tzw. prospołecznymi rządami kolejnych burmistrzów (obecnie w mieście mieszka ok. 700 tys. osób). Efektem tych rządów jest niedawne ogłoszenie bankructwa miasta. Kiedy w ostatnich dniach czytałem wiele o Detroit i jego upadku, pomyślałem, że jedynym wyjściem byłoby założenie w nim wolnej strefy ekonomicznej (może coś na kształt stref chińskich w latach 1980.?). Ucieszyłem się, kiedy dzisiaj przeczytałem artykuł Partica Barrona w którym proponuje on ustanowienie Detroit wolnym miastem. Nie jest to propozycja w pełni libertariańska, ale i tak daleko idąca. Barron proponuje utworzenie wolnego miasta w którym rząd miałby zapewnić jedynie bezpieczeństwo publiczne, uczciwe sądownictwo i ochronę praw własności. Wszystko pozostałe należy zostawić klasycznemu, amerykańskiemu duchowi przedsiębiorczości. Bo faktycznie wszystko co obecnie potrzebuje Detroit to zapewnienie wolności gospodarczej i zapewnienie pełnej ochrony prawa własności. Należy zapewnić Detroit pełną autonomiczność i wolność od wszelkiego rodzaju rządów, w tym rządu federalnego. Związane byłoby to naturalnie z niepłaceniem jakichkolwiek podatków federalnych i niepodleganiu wszelkim przepisom federalnym. Podobnie dotyczyłoby to podatków stanowych (stanu Michigan). W konsekwencji nie byłoby regulacji odnoszących się do rynku pracy, w tym brak płac minimalnych, ubezpieczeń obowiązkowych, itp. (Więcej patrz artykuł Barrona).

Byłoby to działanie całkowicie odmienne niż proponowane przez obecne władze Detroit, które, jak pijany płotu, trzymają się dawnych skompromitowanych metod zarzadzania. Okazuje się, że miasto jest wrogo nastawione do przedsiębiorców. Obecny burmistrz prowadzi kampanię na rzecz zamknięcia małych firm, których działanie nie pasuje do obecnych regulacji (patrz np. tutaj).

Warto jednak zauważyć,  że mimo, iż miasto jest bankrutem to niektóre jego części rozwijają się całkiem dobrze. Sprzyjają temu tanie nieruchomości, co przyciąga marzycieli (w starym amerykańskim stylu). Być może najbardziej znaczącym jest Dan Gilbert, przewodniczący Quicken Loans, dostawca kredytów hipotecznych. Firmy Dana Gilberta zainwestowały około 1 mld USD w centrum Detroit i zatrudniają około 10.000 ludzi (patrz tutaj).

To byłoby naprawdę fascynujące obserwować jakie rezultaty byłyby po kilku, kilkunastu latach takiego liberalnego, wolnościowego eksperymentu w Detroit. Jak przekonać decydentów do tego? A może zasugerować im, że jeśli by to się nie powiodło to byłby to dla nich ewidentny dowód na to, że należy prowadzić etatystyczne rządy a zwolennicy wolności musieliby ‘posypać sobie głowy popiołem’?

W końcu kwietnia 2013 roku ruszyła akcja zainicjowana przez Mennicę Wrocławską pod hasłem „Oddajcie Nasze Złoto”. Bardzo się z tego ucieszyłem i od razu poparłem tę inicjatywę. Wiele wskazuje na to, że to odpowiednia pora by po ponad siedemdziesięciu latach polskie złoto wróciło do kraju.  Czasy są wielce niepewne, jak to ładnie nazywane jest przez ekonomistów,  ‘turbulentne’ i dobrze jest mieć pewne aktywa w swoim bezpośrednim władaniu.
Przepytywany przez dziennikarzy w maju, dlaczego przyłączyłem się do tej akcji, odpowiedziałem, że z kilku powodów.  Żartując tylko troszeczkę, dlatego, że dobrze jest mieć blisko to co się posiada, choćby po to by nacieszyć się widokiem tegoż, ale przede wszystkim dlatego, że:

  • Złoto od wieków było albo pieniądzem albo gwarantem stabilności waluty. Jest prawdopodobne, że będące w Polsce złoto przyczyni się do wzrostu stabilności polskiego złotego.
  • To jest (tylko trochę sentymentalna) chęć powrotu do standardu złota. Kiedy państwa będą miały w swoich skarbcach złoto (a jak wiemy wiele państw przedsięwzięło kroki w tym kierunku) to może zrodzi się chęć zbudowania stabilnego pieniądza w jakiś sposób opartego na złocie?
  • Polskie złoto zdeponowane jest w Londynie (wedle NBP jest tam bezpieczne?), ale złoto wielu państw przechowywane jest (niekiedy od dziesięcioleci) w Stanach Zjednoczonych (m.in. w sławnym Fort Knox). Tak do końca nie wiadomo co Amerykanie robią z tym złotem. Gdyby większość państw upomniała się o swoje złoto to może dowiedzielibyśmy się kilku ciekawych rzeczy o historii tego złota w Ameryce, a może także w Wielkiej Brytanii?
  • Akcję ‘Oddajcie Nasze Złoto’ warto też poprzeć dlatego, że kiedy zacznie się o tym dyskutować to przy okazji poruszone będą różnorakie problemy ekonomiczne, co może przyczynić się do wzrostu zainteresowania ekonomią i edukacją ekonomiczną Polaków (a z wiedzą ekonomiczną Polaków, jak wiemy, nie jest najlepiej).
  • Akcja ta może też zmusić NBP to bardziej aktywnej polityki w tej kwestii. Nasze złota to zaledwie 5 procent całości naszych rezerw walutowych. W wielu krajach o gospodarkach porównywalnych do Polski (np. Hiszpania czy Holandia) rezerwy te, to co najmniej 30 procent całości rezerw walutowych. Niemcy, Francuzi i Amerykanie mają ponad 70% swoich rezerw w złocie. Wiele krajów (np. Indie, Chiny) kupuje złoto w dużych ilościach, zwiększając swoje rezerwy.

Pretekstem do napisania tego wpisu była odpowiedź jaką parę dni temu udzielił NBP na list wysłany przez inicjatorów tej akcji do Prezesa NBP (chyba w końcu kwietnia) z wieloma ważnymi pytaniami i problemami. List bardzo merytoryczny i wydawało się, że równie merytorycznie odpowie na niego Pan Prezes Marek Belka. Tymczasem odpowiedź NBP udzielona została po z górą dwóch miesiącach a podpisał ją Pan Marcin Kaszuba, Dyrektor Departamentu Komunikacji i Promocji. Odpowiedź NBP jest ogólnikowa, nie odnosząca się do zasadniczych kwestii przedstawionych w liście inicjatorów akcji. Przyznam się, że kiedy przeczytałem te odpowiedź przyszło mi na myśl stare historyczne określenie z czasów PRLu – „arogancja władzy nie zna granic”. Podziwiam inicjatorów akcji, którzy w stonowanym, uargumentowanym tonie komentują ten list NBP.

Brak zainteresowania (żeby nie napisać ignorancja) ekspertów NBP ‘problemem polskiego złota’ jest bardzo niepokojący, ale równie niepokojące jest pomijanie tej problematyki w dyskusji polskich ekonomistów. Zastanawiające jest także to, że akcja ‘Oddajcie Nasze Złoto’ została niezauważona przez środowisko ekonomistów i nikt z tzw. głównego nurtu ekonomii nie skomentował tego (nie mówiąc już o tym, że nikt z tego nurtu nie poparł tej akcji). Stało się tak mimo upublicznienia tej akcji przez wiele poczytnych dzienników, tygodników i emisji programów w kilku telewizjach. Myślę, że dobrą okazją ku temu by problem ten przedstawić tej grupie ekonomistów i w pewnym sensie wymusić zajecie stanowiska, będzie zbliżający się Kongres Ekonomistów Polskich (28-29 listopada 2013r.). Po napisaniu tego zdania, pomyślałem „przecież wiesz jaka będzie reakcja!”. A może jednak zostanę zaskoczony i będzie całkiem inaczej niż mogę się spodziewać? 

P.S. (31 lipca 2013r.) Właśnie przeczytałem o tym jak Bank Anglii pośredniczył w sprzedaży złota hitlerowcom (tutaj link).
Czy polskie rezerwy złota nie są zdeponowane w Banku Anglii? Czy są tam bezpieczne?


  • RSS