Witold Kwaśnicki

Własność, Wolność, Odpowiedzialność i Wzajemne zaufanie

Wpisy z okresu: 9.2013

Za kilka dni zaczyna się nowy rok akademicki i radosne spotkania ze studentami, a tam na wykładach będzie także  o Szkotach, nie o tych z żartów, ale o znanych postaciach historycznych. 

Tak się złożyło, że miałem okazje przeczytać w magazynie krakowskiego portu lotniczego Airgate artykuł pt. Edynburg – miasto tajemnic. Zajrzałem do tego artykułu, bo dla mnie Edynburg to fascynujące miejsce, które kojarzy mi się przed wszystkim ze Szkockim Oświeceniem. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy od razu na początku przeczytałem, „Gdyby nie Edynburg, nie mielibyśmy ani Harry’ego Pottera, ani Sherlocka Holmesa, ani Jamesa Bonda.” A potem, było już tylko gorzej. Autor artykułu (którego nazwiska przez litość nie wspomnę), pisze: „Szkocka stolica odegrała jednak bardzo duża rolę w historii… Anglii. Co tam Anglii! Całego świata! Bo czyż Harry Potter, Sherlock Holmes, i agent 007 James Bond to nie są już postaci światowego formatu? A każda z nich powstała w Edynburgu.” W dalszej części artykułu, autor opisując ‘metafizyczny klimat’ Edynburga raczy nas opowieściami o niejakich Williamie Burke i Williamie Hare, „którzy w XIX wieku kradli ciała z edynburskich cmentarzy”, okultyście Thomas’u Weir’dzie, o 300 czarownicach, które spalone zostały na „stosie niedaleko edynburskiej Fontanny Czarownic”, o walkach kogutów, itp. Kończy natomiast ten dosyć długi artykuł zdaniem: „Zobaczyć to – czy bardziej poczuć – warto tak samo, jak poczytać sobie Arthura Conana Doyle’a, Roberta Louisa Stevensona czy Joanne Rowling.”

Ani słowa w tym artykule o naprawdę historycznym okresie dla dziejów świata, mianowicie o Szkockim Oświeceniu, i o klimacie intelektualnym Edynburga w XVIII wieku! Nie ma nic o takich szkockich myślicielach i naukowcach jak Francis Hutcheson, David Hume, Adam Smith, Dugald Stewart, Thomas Reid, Adam Ferguson. To chyba znak naszych czasów, kiedy to gwiazdki i gwiazdeczki, tzw. celebryci stają się ważniejsi niż naprawdę znane postaci kultury i sztuki. Czy świadczy to o niedouczeniu i ignorancji redaktorów i dziennikarzy? Śmiem zadać to pytanie, bo taki elementarny brak wiedzy autorów publikacji  w gazetach i tygodnikach, oraz wypowiedziach redaktorów w radio czy telewizji jest spotykany coraz częściej.

Nie wymagam, by autor artykułu o Edynburgu przeczytał prace Stefana Zabieglika, znawcy kultury Szkocji i Szkockiego Oświecenia, ale mógłby na początek zajrzeć choćby do Wikipedii co tam jest napisane o Edynburgu, potem do hasła o Szkockim Oświeceniu. Tam dowiedziałby się, choć trochę, o tym kto to byli Francis Hutcheson, David Hume, Adam Smith, Dugald Stewart, Thomas Reid, Adam Ferguson i jak ich idee ukształtowały bieg historii świata w ostatnich 250 latach. Dobrze jest wiedzieć, kto to był Arthur Conan Doyle, Robert Louis Stevenson czy Joanne Rowling, ale warto znać proporcje i warto poznać myśli ludzi, którzy ukształtowali naszą cywilizację. To zresztą powinniśmy wynieść z nauki szkolnej i uniwersyteckiej. Ale by tak było, proces edukacji musiałby przebiegać całkiem inaczej niż to wytyczone jest przez, uwielbiających wszelkie standardy, urzędników ministerstw, czy to edukacji czy szkolnictwa wyższego. Ale, jakość kształcenia to już całkiem inna historia.

Za parę dni zderzę się z tym, kiedy spotkam się ze studentami pierwszego roku i zobaczę ich ‘maślane oczy’, kiedy zadam kilka elementarnych pytań, czy to z historii, czy o aktualnej sytuacji społecznej albo gospodarczej. Najgorsze jest to, że co roku jest gorzej i z roku na rok te oczy stają się coraz to bardziej ‘maślane’.  

Przed chwilą przeczytałem, że  w dniach 30 września-3 października 2013 roku, w Brukseli  odbędzie się 5. Europejski Szczyt Innowacji (5th European Innovation Summit). Celem tego kolejnego szczytu będzie „przedstawienie propozycji odwrócenia niekorzystnego trendu jakim jest spadek konkurencyjności Europy, a w szczególności obniżenie stopy bezrobocia i zwiększenie inwestycji w sektorze badań”.

Odnoszę wrażenie, że zarówno w Unii jak i w Polsce, im więcej tego typu spotkań, konferencji, kongresów, szczytów, … tym gorzej jest z Europą i z Polską. Jak słyszę, że będą działać w kierunku dogonienia, przyspieszenia, pogłębienia, wygrania, … to wiem, że obraz będzie całkiem przeciwny. Tak było z (nie)sławną Strategią Lizbońska z 2000r., potem z jej modyfikacją w 2005, tak będzie teraz z tzw. ‘inteligentnym rozwojem’ Europy w latach 2014-2020. Z dużą dozą  prawdopodobieństwa można powiedzieć, że w roku 2020 (a może nawet wcześniej, obstawiam rok 2018) odbędzie się kolejny Szczyt, na którym wyrażone będzie niezadowolenie z dotychczasowych prac i wytyczony będzie kolejny program dogonienia, przyspieszenia, przegonienia, ….

Przy okazji ważna informacja: „Ruszają konsultacje społeczne Programu Inteligentny Rozwój 2014-2020”. Sami nawet nie wiemy jaki inteligentny rozwój szykują nam polski rząd i Unia Europejska. Więcej tutaj i tutaj.

W informacji propagandowej można przeczytać, że „5. Europejski Szczyt Innowacji będzie okazją do omówienia nowych instrumentów wsparcia na okres 2014-2020 będących w ostatniej fazie negocjacji. Organizatorzy liczą, że uda się omówić sporne kwestie i zaproponować optymalne rozwiązanie powstałych problemów. Szczyt jest sposobnością dla podmiotów zainteresowanych innowacyjnością do pozyskania wiedzy nad kształtem nowych instrumentów wsparcia oraz debacie nad ich ostatecznym kształtem.”

Jak czytam, czy słyszę, tę nowomowę w stylu „szczyt jest sposobnością”, „instrumenty wsparcia”, „zwiększenie innowacyjności i konkurencyjności”, „beneficjenci”, „ramy strategiczne’ … to tylko jedno mi przychodzi na myśl, że słyszałem coś podobnego 30, 40 czy 50 lat temu przy okazji ogłaszania kolejnych planów pięcioletnich.

W jednym  z ostatnich wpisów napisałem, że w Polsce mamy takie ‘fajne’ powiedzenie: „Prawo jest po to, aby je omijać”.  Polacy coraz częściej ‘zmuszani’ są do przypomnienia sobie tego starego powiedzenia.

Dzisiaj kolejny przykład stosowania tego przysłowia, jak zwykle spowodowanego głupimi przepisami i pazernością państwa. Wszyscy wiemy, że alkohol i papierosy są obciążone przez państwo dużymi daninami – oczywiście wszystko w trosce o obywatela („mając na uwadze szeroko pojęte względy społeczne i zdrowotne”). Nie wszyscy wiedzą, że w przypadku papierosów akcyza i VAT stanową obecnie ponad 80% ich ceny. Czyli płacąc 20 zł za paczkę papierosów, ponad 16 zł zabiera państwo, a za  mniej niż 4 zł pokrywane są koszty produkcji i dystrybucji.

Akcyza na papierosy będzie jeszcze rosła, bo jak twierdzi Ministerstwo Finansów „wzrost stawek podatku akcyzowego na papierosy podyktowany jest koniecznością osiągnięcia w przyszłości wprowadzonego dyrektywą Rady dyrektywy Rady 2011/64/UE z dnia 21 czerwca 2011 r. w sprawie struktury oraz stawek akcyzy stosowanych do wyrobów tytoniowych wyższego unijnego  minimum podatkowego na papierosy” . Podatek ten musi wynieść nie mniej niż 90 euro na 1000 sztuk od wszystkich papierosów (obecnie wynosi on w Polsce ok. 220 zł, czyli ok. 50 euro). W swojej łaskawości UE pozwoliła Polsce osiągnąć to  wymagane minimum  do 1 stycznia 2018.

Przy takiej absurdalnej sytuacji ludzie zastanawiają się nad tym by ominąć te głupie prawo, no i … wymyślili. W Łodzi na targowiskach można kupić 20 sztuk papierosów za 5,5 zł. Pojawiły się tam automaty do produkcji papierosów, które klienci dzierżawią od właścicieli maszyn i samodzielnie na stoisku produkują swoją używkę. Dzięki temu właściciel automatu nie łamie prawa zabraniającego produkcji wyrobów tytoniowych bez akcyzy (co zresztą potwierdziła łódzka policja).  Jak mówi właścicielka automatu: „Pobieram opłatę za dzierżawę automatu, tytoń i gilzy. Produkcji dokonuje klient”. Informuje o tym kartka na stoisku z napisem „W naszej firmie nie zajmujemy się produkcją papierosów, a jedynie dzierżawą maszyny dla Szanownych klientów”.

Ciekawe czy Ministerstwo Finansów już pracuje nad opodatkowaniem pracy produkującego papierosy klienta?

Kupujący samodzielnie umieszcza liście mokrego tytoniu w maszynie, która je suszy, następnie miesza i nabija w gilzy. Po kilku minutach klient wyciąga z automatu do produkcji papierosów gotowe papierosy i samodzielnie je pakuje w torebeczki foliowe.

Za ok. 3-minutową dzierżawę, tyle bowiem trwa wyprodukowanie 20 papierosów klient płaci 3 zł (dzierżawa automatu do produkcji do 200 sztuk papierosów kosztuje 3 zł, powyżej 200 – 2,5 zł). Za tytoń potrzebny do takiej ilości 2 zł i 0,5 zł za gilzy. W sumie 20 papierosów kosztuje 5, 5 zł.

P.S. Ostatnio usłyszałem o sprzedawcy alkoholu, którego sklep jest w odległości (euklidesowej) mniejszej niż przepisowe sto metrów od szkoły i by sprostać wymogom ustawy zbudował do swojego sklepu labirynt, tak by klient musiał przejść te ustawowe 100 m (i ma rację bo w ustawie nie jest wyłuszczone w jakiej metryce ma być  mierzona odległość – on przyjął, całkiem słusznie, że może to być metryka taksówkowa (zwana niekiedy Manhattan)).

27 postulatów

1 komentarz

Przez przypadek w komentarzach do informacji na Onecie  (tutaj) przeczytałem 27 propozycji zmian (‘byśmy zarabiali więcej’). Wydaje mi się,  że głos ten wart jest  upowszechnienia i dlatego pozwolę sobie  te postulaty przedstawić.

Trochę przypominają one (stylistyką, ‘zakorzenieniem’ w naszych codziennych kłopotach, oczywistością, ale też i pewną naiwnością) te 21 postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego z 17 sierpnia 1980.

Podobnie jak to było 33 lata temu, można te 27 postulatów spisać na tablicy ze sklejki, potraktować jako plan minimum, który w realizacji będzie wyglądał całkiem inaczej, ale przynajmniej zapoczątkuje zmiany i wejście na ścieżkę zmian z której już nie będzie odwrotu. Marzy mi się by takie swojsko brzmiące, prosto, ‘od serca’, napisane postulaty stały się zaczynem społecznego ruchu na rzecz koniecznych reform w Polsce.

Myślę, że po kilkudziesięciu latach, z wieloma z tych 27 postulatów będzie tak jak wieloma z tych historycznych 21 postulatów: spełnione będą, ale nie tak jak wyobrażali sobie ich twórcy (np. „Realizować pełne zaopatrzenie rynku wewnętrznego w artykuły żywnościowe, a eksportować tylko i wyłącznie nadwyżki”), będą całkowicie niezrozumiałe dla młodego pokolenia (np. „Wprowadzić na mięso i przetwory kartki – bony żywnościowe (do czasu opanowania sytuacji na rynku)” lub „Znieść ceny komercyjne i sprzedaż za dewizy w tzw. eksporcie wewnętrznym”). Te ‘niedostatki’ wydaje się nieważne, ważne by zogniskowały wokół siebie Polaków, zainicjowały dyskusję i zaktywizowały ludzi.

Oto te postulaty: 

  1. Zlikwidować podatek dochodowy. Dlaczego karze się człowieka za to, że pracuje. Ewentualnie wprowadzić podatek pogłówny dla każdego pracującego.
  2. Wprowadzić jedną stawkę VAT (np. 15 %) i co za tym idzie zlikwidować różnego rodzaju ulgi. Skończą się machlojki na podatku VAT i idiotyczne interpretacje Urzędów Skarbowych.
  3. Zlikwidować urzędy marszałkowskie i powiaty – dublują kompetencję.
  4. Uprościć prawo podatkowe. Zapisy w polskim prawie podatkowym zmieniane do tej pory były około 19 tysięcy razy.
  5. Znieść finansowanie partii z budżetu.
  6. Zreformować KRUS.
  7. Zlikwidować urzędy pracy albo je sprywatyzować.
  8. Znieść przywileje emerytalno-rentowe (policja, górnicy, wojsko, wymiar sprawiedliwości), policjant może dorobić sobie bez ograniczeń na emeryturze, a ZUS zabiera mu tylko 25% z uposażenia emerytalnego, górnik 25 lat i 3000 z emerytury, sędzia -przechodzenie w stan spoczynku, wojskowi kucharze w wieku 40 latach na emeryturze.
  9. Obniżyć akcyzę na paliwa, energie elektryczną, węgiel. Skandal żeby akcyzą objęte było nośniki energii.
  10. Zmniejszyć liczebność Sejmu i Senatu oraz Rad Miast co najmniej o połowę, np. w takim Nowym Yorku liczącym 8 milionów mieszkańców Rada liczy 51 radnych a Warszawy 60
  11. Zmniejszy ilość ministerstw do 5 (gospodarki, spraw wewnętrznych, obrony narodowej, spraw zagranicznych i sprawiedliwości).
  12. Wprowadzić możliwość wyboru Trybunału Konstytucyjnego przez obywateli.
  13. Wprowadzić do konstytucji zakaz zadłużania się skarbu państwa (uchwalania budżetu państwa z deficytem) powyżej 20% w relacji do PKB,
  14. Obniżyć koszty pracy dzisiaj pracownik dostający 2500 zł na rękę netto kosztuje pracodawcę 4300 zł.
  15. Wprowadzić dobrowolność ubezpieczeń społecznych (ewentualnie coś na wzór emerytur kanadyjskich – każdy dostaje minimum na przeżycie, a resztę odkłada sobie sam).
  16. Zreformować sądownictwo.
  17. Zlikwidować NFZ – zamiast tego wprowadzić regionalne kasy chorych i dopuścić inne podmioty, które mógłby ze sobą konkurować ceną usług medycznych. Dobrowolność płacenia składki zdrowotnej, kto chce niech płaci składkę, kto nie chce niech się sam ubezpieczy. Łapiński za pseudo reformę z NFZ, przeprowadzoną w celu upchania tam swoich kolesi, powinien pójść siedzieć do więzienia.
  18. Wyjść z Euro-Kołchozu, który ograniczeniami administracyjno-prawnymi zabija polską przedsiębiorczość( niestety teraz jest to bardzo trudne do zrealizowania).
  19. Zmniejszyć biurokrację w samorządach (gmina, powiat, województwo).
  20. Wprowadzić w Konstytucji możliwość odwołania w drodze referendum lokalnym posła (posłanki), ministra (ogólnokrajowym), po upływie połowy kadencji poseł byłby zobligowany przedstawić swoje dokonania (liczbę interpelacji, zapytań, wykazu ustaw za którymi głosował itp.).
  21. Znieść przywileje dla posłów i senatorów. Obecnie poseł może jeździć za darmo środkami komunikacji miejskiej, pociągami, pożyczki na preferencyjnych zasadach).
  22. Wprowadzić JOWy. Nie są idealnym rozwiązaniem, ale wolę już mieć jakikolwiek wpływ na wybór kandydata niż ciągle od 24 lat głosować na tego człowieka, którego wódz partyjny umieści na liście swojej partii. System wyborczy Hondt’a powinien odejść do lamusa.
  23. Wprowadzić coś na wzór ustawy z dnia 30 stycznia 1920 roku w przedmiocie odpowiedzialności urzędników za przestępstwa popełnione z chęci zysku.
  24. Wprowadzić od podstawówki nieobowiązkowe zajęcia z logiki i ekonomii.
  25. Zdemonopolizować rynek gazu i paliw.
  26. Wprowadzić do kodeksu karnego system kumulacji kar taki jaki istnieje w Stanach Zjednoczonych.
  27. Znieść Konstytucję z 1997 roku i napisać nową. Obecna konstytucja stworzona przy udziale środowisk wywodzących się z solidarności i nieboszczki PZPR umożliwiła zabetonowanie polskiej sceny politycznej i tylko stworzyła pozory Polski jako demokratycznego państwa prawnego.

  • RSS