Witold Kwaśnicki

Własność, Wolność, Odpowiedzialność i Wzajemne zaufanie

Wpisy z okresu: 6.2014

Wreszcie znalazłem trochę czasu by zamieścić obiecany w poprzednim wpisie komentarz do dwóch ostatnich slajdów w prezentacji konferencyjnej.

Przed tym jednak krótki komentarz do komentarzy jakie zamieścił ‘marcinch’ do ostatniego wpisu. Napisał on m.in.: „Pozostaję pesymistą. Po lekturze książek o merkantylizmie, myślę że w Polsce mamy jakiś neomerkantylizm – może jesteśmy bliżej Peru, które opisał H. de Soto (może sławetna wizyta premiera RP w Peru to nie przypadek). Przeszliśmy drogę od planu do regulacji. Od socjalistycznego bankruta do przedwczesnego państwa opiekuńczego (za J. Kornai’em). Od gospodarki niedoboru (znowu Kornai) do przeregulowanej gospodarki zadłużenia. To zaskakujące, że ‚elyty’ zarówno II RP, PRL, III RP, jak i tej krótkiej IVRP, mają do zaproponowania zawsze jakąś wersję etatyzmu. …  Ponoć polska przypadłość to mówienie, że mogło być gorzej. A może mogło być lepiej? … No to piękna rocznica z piękną taśmową aferą. A to co w red. tygodnika Wprost się wydarzyło to pikne podsumowanie o tym ile w Polsce mamy wolności. I kto tę nam wolność reglamentuje. No to teraz prof. Kwasnicki powinien pojechać Miltonem – nie Friedmanem oczywiście – tylko Johnem Miltonem. Areopagitica!”

Bycie pesymista czy optymistą odnośnie przyszłości często zależy od tego o jakiej perspektywie czasowej mówimy. Jeśli myślimy w kategorii ‘tu i teraz’ to całkowicie uzasadniony jest pesymizm, jeśli natomiast myślimy w kategoriach pokoleń, to wydaje mi się, że mamy powody do optymizmu (powiedzmy ostrożnego, warunkowego optymizmu). Po wyjściu z niewoli egipskiej, wędrujący po pustyni przez 40 lat izraelici też mogli mieć powody do niezadowolenia, ale w końcu dotarli do Ziemi Obiecanej i zaczęli dostrzegać pozytywy tej trudnej wędrówki.

Odnośnie ostatnich 25 lat powtórzę to co powiedziałem w trakcie dyskusji 4 czerwca 2014 r. na konferencji na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. To pasuje też do tego co wydarzyło się dwa tygodnie po 4 czerwca  (Vistulagate) i czym żyjemy od kilku dni. Wydaje mi się, że te ostatnie 25 lat należy podzielić na dwa okresy. Pierwsze kilka lat (powiedzmy do 1996 roku, choć już  w 1993 roku widać było już negatywne symptomy) to realne budowanie gospodarki rynkowej i poszerzanie w wolności (także gospodarczej), ale coś się wydarzyło w drugiej połowie lat 90. (tu przydałaby się solidna diagnoza) i następne kilkanaście lat to powolne, stałe, odchodzenie od  zasad wolności gospodarczej. Choć trzeba powiedzieć, że dzięki heroiczności polskiego przedsiębiorcy, budowa dobrobytu społeczeństwa polskiego (wbrew kłodom stawianym przez kolejne rządy) trwa przez całe 25 lat. W sumie można chyba powiedzieć, że w wymiarze indywidualnym, w wymiarze polskiej rodziny, powinniśmy mieć wiele powodów do zadowolenia (generalnie żyje nam się lepiej, choć nie znaczy to, że nie powinien nam doskwierać duży zakres biedy wielu Polaków). Ponieśliśmy natomiast całkowitą porażkę w wymiarze państwowym. Naprawdę trudno jest wskazać sektor w którym państwo działa względnie dobrze. Każdy z nas widzi jak fatalnie działa wymiar sprawiedliwości, prokuratura, edukacja, sektor ochrony zdrowia, system emerytalny, … . To co dzieje się wokół tzw. afery taśmowej (Vistulagate) tylko nas w tym przekonaniu o kryzysie państwa utwierdza.

Odwołanie do Areopagitiki opublikowanej w 1644 roku (zresztą nielegalnie, wbrew ówczesnemu prawu) przez Johna Miltona podoba mi się, bo (nawiązując do mojego wpisu o Rewolucji Znamienitej) cenzura z którą walczył Milton zniesiona została po Rewolucji Wspaniałej, w 1689 roku po ogłoszeniu Karty Praw.  

Jak pamiętamy John Milton wykazywał, że prawo zakazujące publikowania (książek) bez zezwolenia władz jest „niezgodne z duchem kultury świata zachodniego”. Nie znam polskiego tłumaczenia Aeropagiki, dlatego zacytuję Miltona w oryginale: “…who kills a Man kills a reasonable creature, God’s Image; but he who destroys a good Book, kills reason itself, kills the Image of God, as it were in the eye. Many a man lives a burden to the Earth; but a good Book is the precious life-blood of a master-spirit, embalmed and treasured up on purpose to a life beyond life.” oraz “Give me the liberty to know, to utter, and to argue freely according to conscience, above all liberties.”. Odnośnie utrudniania w dążeniu do prawdy i  nieskuteczności  tego typu działań Milton napisał: “I am not able to unfold, how this cautelous enterprise of licensing can be exempted from the number of vain and impossible attempts. And he who were pleasantly disposed could not well avoid to liken it to the exploit of that gallant man who thought to pound up the crows by shutting his park gate”.

Odnośnie obiecanego komentarza do ‘dwóch slajdów’. Kiedy  1 stycznia 1990 roku zaczęto realizować tzw. plan Balcerowicza pomyślałem sobie: czy znów nie powtórzy się historia z ‘czerwca 1956’, ‘grudnia 1970’, ‘sierpnia 1980’, kiedy to żyliśmy nadzieją, że ‘coś się zmieni na dobre’, że zaczniemy żyć w ‘normalnym systemie’ i kiedy już po kilku miesiącach, te nasze nadzieje pryskały jak bańki mydlane. Pomyślałem wtedy o jakimś kryterium, które pozwoliłoby mi określić czy te polskie reformy wreszcie się udały. W szkole średniej na chemii używaliśmy tzw. papierka lakmusowego do określenia tego czy dana reakcja chemiczna zaszła czy nie zaszła. Ci którzy pamiętają czasy PRLu wiedzą, ze jednym z najbardziej spektakularnych braków była totalna niemożliwość kupienia papieru toaletowego (co zresztą było częstym motywem w polskich filmach z tamtego okresu). Jeśli czasami się udawało kupić papier to był on tzw. makulaturowym, szarym, takim jak na zdjęciu poniżej (to z mojej kolekcji, którą pokazuję studentom na wykładzie poświęconym systemom gospodarczym).

DSC03573_cr (Kopiowanie)

 Polacy dowcipkowali sobie w tamtym okresie, że życie jest jak papier toaletowy: ‘szare, długie i do d…”. Na fotografii powyżej mamy też przykład racjonalizacji z tamtego okresu. Ktoś wpadł na pomysł, że można wyprodukować więcej rolek papieru toaletowego zmniejszając jego szerokość (temu racjonalizatorowi kazałbym do końca życia ucierać swój tyłek takim wąskim papierem!).

Zatem na początku 1990 roku powiedziałem sobie, że jeśli pójdę do sklepu i będę mógł kupić papier toaletowy w dowolnej ilości, a przy tym będę miał duży wybór co do koloru, jakości i innych użytecznych cech (np. zapach, miękkość) to, tak jak w przypadku reakcji chemicznej, będę z cały przekonaniem mógł stwierdzić, że polskie reformy udały się. Poniżej przedstawiam mały wybór z mojej bogatej kolekcji papierów toaletowych dostępnych w naszych sklepach (kolekcji jaką pokazuję swoim studentom na wykładach).

 DSC03566_cr (Kopiowanie)

Mamy tam oczywiście też papier szary, makulaturowy, ale także papiery w różnych kolorach, z różnymi rysunkami, różnej grubości i miękkości, o różnych zapachach (czego naturalnie na fotografii nie widać). Są tam też, podarowane mi przez studentów, papier toaletowy czarny (czyżby na takiej samej zasadzie, że koszula czarna nie brudzi się) oraz papier zwolenników (albo przeciwników?) wprowadzenia euro – papier z nadrukiem banknotów 500 euro.

Możecie dyskutować długo o tym czy polskie reformy udały się czy nie. Mój papierek lakmusowy polskiej transformacji wyraźnie wskazuje – ‘reforma zaszła’. 

Kilka dni temu uczestniczyłem w konferencji na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu poświęconej 25 rocznicy polskiej transformacji (czeka mnie jeszcze kilka takich konferencji w tym roku – na wiele innych zaproszeń musiałem odpowiedzieć negatywnie; faktem jest, że ‘wysyp’ tego typu spotkań rocznicowych jest przeogromny). W swoim wstąpieniu, którego streszczenie przedstawię poniżej (aprezentację można obejrzeć tutaj), wróciłem do tego co przedstawiłem już kilka lat temu, zwracając uwagę na fenomen naszej transformacji, porównywalny z tym co wydarzyło się 300 lat wcześniej w Anglii, nazwanym Rewolucją Chwalebną. (Ostatnie dwa slajdy tej prezentacji skomentuję w następnym wpisie).

To, co wydarzyło się w Europie Centralnej i Środkowej w drugiej połowie 1989 roku, a co zostało w bezpośredni sposób zainicjowane wydarzeniami w Polsce w pierwszej połowie tego roku, nazywane jest często Jesienią Ludów. Ma to sugerować podobieństwo do zdarzeń, jakie wydarzyły się w niemalże całej Europie w 1848 roku, zwanych Wiosną Ludów. Analogia ta wydaje mi się chybiona, z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, trudno jest wskazać jakieś długotrwałe pozytywne efekty Wiosny Ludów, po drugie (i ważniejsze), była ona związana z przemocą, terrorem, samosądami, barykadami i walkami zbrojnymi.

Znacznie lepszą analogię widzę w tym, co wydarzyło się 300 lat temu w Anglii, a co nazywane jest Rewolucją Wspaniałą (ang. Glorious Revolution, po polsku nazywana też Rewolucja Chwalebną, Sławetną Rewolucją). Reakcją na dążenia króla Jakuba II do wprowadzenia rządów absolutnych było wezwanie opozycji do interwencji Wilhelma Orańskiego, wówczas namiestnika Niderlandów. Po inwazji w listopadzie 1688 roku Wilhelm opanował Anglię niemalże bez walki (dlatego niekiedy mówi się o niej jako Rewolucji Bezkrwawej). Na jego stronę szybko przeszły główne siły królewskie a Jakub II uciekł do Francji. Córkę Jakuba II, Marię i jej męża Wilhelma III Orańskiego uznano 23 lutego 1689 roku za parę panującą, a parlament przyjął w grudniu 1689 r. prawa ograniczające kompetencje władcy tzw. Bill of Rights (Kartę Praw, Kartę Swobód). Anglia jako pierwszy kraj w Europie wszedł w etap współczesnego parlamentaryzmu: podatki nie mogły być zwiększane bez zgody parlamentu, podobnie w okresie pokoju bezprawne było zwiększenie liczebności armii, zagwarantowano wolny wybór członków parlamentu oraz swobodę wypowiedzi w parlamencie, nie można też było nikogo uwięzić bez sprawiedliwego procesu i wyroku sądowego. Rewolucja Wspaniała otworzyła drogę do szybkiego rozwoju gospodarczego opartego na przedsiębiorczości, wynalazczości i ‘dbałości o interes własny’. Bez Rewolucji Wspaniałej i Karty Praw nie byłoby rewolucji przemysłowej końca XVIII wieku.

Tak więc można pokusić się o stwierdzenie, że w ostatnich kilkuset latach w Europie mieliśmy tylko dwa przypadki ‘bezkrwawych rewolucji’ – tę w Anglii w 1688-89 oraz w Polsce (a potem w innych krajach Europy Centralnej i Wschodniej) w 1988-89. Dobrymi przykładami jak krwawe były rewolucje europejskie są choćby Rewolucja Francuska 1789-99 oraz Rewolucja Bolszewicka (zwana Październikową) w 1917r. W tym kontekście wspomniane bezkrwawe rewolucje w Anglii i w Polsce powinny zasługiwać na większą uwagę historyków, a my powinniśmy zadbać o należyte miejsce na kartach historii tych rewolucyjnych zmian jakie dokonały się w Polsce w latach 1988-89. To nie od zburzenia Muru Berlińskiego, czy tzw. aksamitnej rewolucji w ówczesnej Czechosłowacji zaczęły się zmiany rewolucyjne w Europie Centralnej i Wschodniej!

W tym roku obchodzimy uroczyście 25. rocznicę zmian ustrojowych w Polsce i zwykłe wiążemy to z negocjacjami Okrągłego Stołu (od 6 lutego do 5 kwietnia 1989), pierwszymi prawie wolnymi wyborami do Sejmu i Senatu 4 czerwca 1989 r., powołaniem pierwszego niekomunistycznego premiera (Tadeusza Mazowieckiego) i pierwszego niekomunistycznego rządu (24 sierpnia 1989), oraz pracami nad tzw. planem Balcerowicza (zainicjowanymi 6 października 1989 r. wraz z opublikowaniem 9 października założeniami, oraz zakończonymi uchwaleniem przez Sejm dziesięciu ustaw 28 grudnia 1989 r, które weszły w życie 1 stycznia 1990 r.).

 Kiedy myślę o tamtym okresie to przypomina mi się opublikowana w 1922 roku przez Herberta G. Wellsa Krótka historia świata (A Short History of the World). W pamięci, z czytanej kilkadziesiąt lat temu książki, pozostała mi m.in. opowieść o Aleksandrze Macedońskim i zbudowanym przez niego imperium. Byliśmy uczeni na historii jakim wielkim przywódcą był Aleksander Macedoński (zwany właśnie Wielkim) i to jest prawdą. Niewiele natomiast mówi się o tym (a o czym pisze Wells), że sukces Aleksandra nie byłby możliwy gdyby nie mądre działania jego ojca Filipa Macedońskiego. Filip nie tylko zadbał o doskonałe wykształcenie syna (jego nauczycielem był Arystoteles, największy filozof tamtego okresu), ale też kształtował jego umiejętności dowodzenia armią (w wieku osiemnastu lat Aleksander był już jednym z dowódców kawalerii w armii Filipa). Ważniejsze jest jednak to, że Filip Macedoński przeorganizował swoje królestwo i zbudował bardzo nowoczesną i dobrze wyszkoloną armię. To od swego ojca Aleksander nauczył się taktyki, która przyczyniła się do wielu jego późniejszych sukcesów (zwłaszcza w walce z imperium perskim).  Taktyka ta polegała głównie na tym, że piechota wiązała przeważające siły wroga, a ciężka konnica (kawaleria – która była oryginalnym pomysłem Filipa Macedońskiego) kierowana przez sprawnego dowódcę, zadawała decydujące uderzenie i przechylała zwycięstwo na korzyść armii Macedończyków.

Wspominam o tym, bo zwykle warto spojrzeć na okres tuż przed tym, który zwykle opisywany jest z wielką pieczą w podręcznikach historii. Tak też wydaje się być w przypadku transformacji przygotowanej przez ‘Solidarnościowy’ rząd premiera Mazowieckiego. Nic nie ujmując osiągnieciom ekipy Mazowieckiego i Balcerowicza, trzeba powiedzieć, że podstawy do  tych reform stworzone zostały przez rząd ‘późnego’ Zbigniewa Messnera i rząd Mieczysława Rakowskiego.

Dlatego słusznym wydaje mi się datować ‘rewolucję bezkrwawą’ w Polsce na lata 1988-89. Równie istotnym dla rozwoju Trzeciej Rzeczpospolitej była ustawa o działalności gospodarczej z 23 grudnia 1988 r., zwana często ‘Ustawą Wilczka’ a także zapoczątkowanie zmian w systemie bankowym przez rząd Messnera.

Ustawa Wilczka jest  ustawą krótką (ma zaledwie 5 stron, przy czym 3,5 strony to odwołanie poprzednich aktów prawnych). Jest napisana językiem zrozumiałym dla każdego kto chciałby podjąć działalność w biznesie. Ustawa ta wpisuje się w ciąg ważnych zdarzeń, do których należą wspomniane Obrady Okrągłego Stołu, wybory parlamentarne 4 czerwca 1989 roku, utworzenie pierwszego niekomunistycznego rządu Tadeusza Mazowieckiego i tzw. plan Balcerowicza. Najważniejszymi w ustawie Wilczka wydają się być dwa artykułu: Art. 1 „Podejmowanie i prowadzenie działalności gospodarczej jest wolne i dozwolone każdemu na równych prawach, z zachowaniem warunków określonych przepisami prawa.” oraz Art. 4 „Podmioty gospodarcze mogą w ramach prowadzonej działalności gospodarczej dokonywać czynności i działań, które nie są przez prawo zabronione.”).

To jest esencja działalności gospodarczej i esencja prawa. Prawo powinno być formułowane w sposób negatywny (‘Nie wolno …’) a ‘wszystko co nie jest prawem zabronione jest dozwolone’. Proszę zauważyć, że w Dekalogu, poza pierwszymi trzema przykazaniami odnoszącymi się do Boga i sfery wiary, z pozostałych siedmiu tylko jedno przykazanie jest nakazem (‘Czcij ojca swego i matkę swoją’). Pozostałych sześć przykazań ma formę zakazu: Nie zabijaj, Nie cudzołóż, Nie kradnij,  …

Warto podkreślić, że w ‘ustawie Wilczka’, kiedy jeszcze rządzili w Polsce komuniści, wyliczone zostało jedenaście przypadków udzielania koncesji (czyli ograniczenia wolności gospodarczej). Obecnie, po 25 latach, kiedy mamy tzw. gospodarkę rynkową, takich koncesji jest kilka razy więcej.

Poza Ustawą Wilczka warto wspomnieć też o tym co wydarzyło się w ostatnich miesiącach działania rządu Messnera: 11 kwietnia 1988 r. podjęto decyzję o wydzieleniu ze struktur Narodowego Banku Polskiego 9 banków, które rozpoczęły działalność operacyjną 1 stycznia 1989 r. Po raz pierwszy w PRLu podjęto próbę rozdzielenia działalności detalicznej NBP od działalności NBP jako prawdziwego banku centralnego. W zamierzeniu te 9 banków miały przejąć od NBP działalność kredytową i depozytową (choć dopiero w październiku 1991 r. zostały przekształcone w spółki akcyjne). W 1989 r. prezes NBP, w porozumieniu z Ministrem Finansów, wydał zgodę na utworzenie kolejnych 8 banków komercyjnych, w tym jednego banku z udziałem kapitału zagranicznego. Na koniec tego roku działalność prowadziło 25 banków komercyjnych, w tym Bank Gospodarstwa Krajowego reaktywowany na mocy decyzji Ministra Finansów. Efektem tego zainicjowanego w kwietniu 1988 roku procesu było przyjęcie przez Sejm w styczniu 1989 r. (już za rządów M. Rakowskiego) dwóch ustaw: ustawy Prawo bankowe oraz ustawy o Narodowym Banku Polskim. Te dwie ustawy pozwoliły na całkowitą rekonstrukcją systemu bankowego (m.in. dopuszczenie funkcjonowania banków państwowych, prywatnych banków w formie spółek akcyjnych i banków spółdzielczych, uporządkowanie stosunków między systemem bankowym a Skarbem Państwa poprzez likwidację mechanizmu automatycznego przyznawania kredytów na cele rządowe, rozszerzenie katalogu czynności bankowych).

Nadzór nad działalnością banków oraz oddziałów i przedstawicielstw banków zagranicznych powierzono Narodowemu Bankowi Polskiemu. W celu realizacji zadań związanych ze sprawowaniem nadzoru nad działalnością banków w maju 1989 r. w strukturze NBP wydzielono Departament Nadzoru Bankowego. W 1990 r. departament ten zmienił nazwę na Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego.

Na początku 1989 r. działało 7 banków komercyjnych oraz banki spółdzielcze zrzeszone w BGŻ, który pełnił wówczas funkcję centralnego związku spółdzielni. Cztery banki komercyjne utworzono jeszcze przed II wojną światową (Bank Handlowy w Warszawie SA (1870 r.), Powszechna Kasa Oszczędności BP (1919 r.), Bank Gospodarstwa Krajowego (1924 r.), Bank Polska Kasa Opieki SA (1929 r.)). W latach 1975–1988 powstały nowe banki komercyjne (Bank Gospodarki Żywnościowej (1975 r.), Bank Rozwoju Eksportu SA (1986 r.), Łódzki Bank Rozwoju SA (1988 r.)). W 1989 r. prezes NBP, w porozumieniu z Ministrem Finansów, wydał zgodę na utworzenie kolejnych 8 banków komercyjnych, w tym jednego  banku z udziałem kapitału zagranicznego. Na koniec tego roku działalność prowadziło 25 banków komercyjnych, w tym Bank Gospodarstwa Krajowego reaktywowany na mocy decyzji Ministra Finansów.

 Wydaje się zatem, że uzasadnione jest mówienie o zmianach rewolucyjnych w Polsce w latach 1988-89, a nie tylko w 1989 roku. Trochę per analogiam, okres ten nazywam Rewolucją Znamienitą. Pozostaje mieć nadzieję, że tak jak Anglia po kilku dziesięcioleciach od Rewolucji Wspaniałej doświadczyła niespotykanego w przeszłości przyspieszenia rozwoju gospodarczego i wzrostu dobrobytu materialnego, tak Polska i inne kraje Europy Centralnej i Wschodniej doświadczą wzrostu dobrobytu w podobnej skali w kilkadziesiąt lat po Rewolucji Znamienitej 1988-89.


  • RSS