Witold Kwaśnicki

Własność, Wolność, Odpowiedzialność i Wzajemne zaufanie

Wpisy z okresu: 11.2014

Krzysztof Konopelski, mój kolega szkolny i przyjaciel, skomentował ostatnie wydarzenia wyborcze rysunkiem pod tytułem Odmęty szaleństwa. Właśnie przesłał mi go i spieszę podzielić się nim z innymi:

Krzysztof_Konopelski_odm?ty_szale?stwa

A tak przy okazji, jeśli komuś się ten rysunek spodobał to więcej może obejrzeć w szufladzie na mojej stronie tutaj.

 

Właśnie przeczytałem i wysłuchałem wypowiedzi kilku mądrali (Rosyjskie embargo może wzmocnić polskie rolnictwo) i tak sobie pomyślałem, gdzie oni byli parę miesięcy temu, kiedy to (niektórzy) rolnicy, wspomagani przez ministrów i premiera, upominali się o rekompensaty z kiesy państwowej i unijnej?

Wtedy trzeba było mieć odwagę powiedzieć, że to jest nieuczciwie i, że rolnicy powinni się zachować tak jak zachowują się prawdziwi przedsiębiorcy, spróbować przekuć  tę trudną sytuację w sukces. Przecież to jest naturalna i normalna sytuacja w gospodarce rynkowej, że pojawiają się nieoczekiwane, zaskakujące wydarzenia, które w zasadniczy sposób zmieniają rachunek ekonomiczny. Niektórzy na tym tracą, ale z reguły, wielu, a często większość, wykorzystuję te nieoczekiwanie zdarzenia jako okazję (doskonale o tym pisał Peter Drucker w ‘Innowacja i przedsiębiorczość’).

Jak pokazuje doświadczenie, w swej zbiorowej mądrości przedsiębiorcy potrafią zwykle znaleźć dobre rozwiązania (nie bez przyczyny Friedrich von Hayek nazwał konkurencję ‘procedurą odkrycia’). Nie należy psuć niektórych z nich obietnicami subsydiów, czy, pożal się Boże, pomocy państwowej, wsparcia firm przez instytucje państwowe, itd. Przedsiębiorcy często potrafią działać wbrew mądralom ekonomicznym. Tak było np. po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Ile to było gadania jak to polskie firmy nie wytrzymają presji konkurencyjnej firm zachodnich, jak spadnie eksport, kiedy złotówka się umacniała. I co, okazało się, polscy przedsiębiorcy nie tylko wytrzymali presję konkurencyjną, ale, w nieoczekiwany dla teoretyków sposób, zwiększyli eksport (przy silnej złotówce). Podobnie heroicznie zachowali się polscy przedsiębiorcy po kryzysie 2008 roku. Miedzy bajki należy włożyć tezę, że to dzięki działaniom rządu Polska była ‘zieloną wyspą’ na mapie Europy. Tak prawdę powiedziawszy dokonało się to dlatego, że rząd nic nie robił i (świadomie czy nieświadomie, tego nie wiem) zachował się zgodnie z prośbą kupca Le Gendre, który na pytanie ówczesnego ministra gospodarki we Francji Jean-Baptiste Colbert’a (1619-83): „co państwo może zrobić by pomóc biznesowi?” odpowiedział: „Laissez-nouns faire” (zostaw nas w spokoju; dajcie nam swobodę działania).

Zatem prośba do polityków wszelkiej maści: zostawcie nas wszystkich (nie tylko przedsiębiorców) w spokoju, dajcie nam swobodę działania.

 

Richard M. Ebeling opublikował dzisiaj esej o wielkiej aktualności, opublikowanej ponad 100 lat temu, książki Ludwika von Misesa Teoria pieniądza i kredytu. W podobnym duchu pisałem dwa lata temu we wstępie do polskiego wydania tej książki. Pomyślałem, że warto zamieścić ten wstęp na blogu. Co czynię poniżej. 

Teoria pieniądza i kredytu jest pierwszym traktatem ekonomicznym Ludwiga von Misesa, została opublikowana przez niego w 1912 roku.[1] Pracował nad tą książką przez pięć lat, szczególnie intensywnie w ostatnich dwóch latach, kiedy to nie napisał żadnego innego artykułu, poświęcając się wydaniu tej książki jak najszybciej, bo czuł zbliżającą się wojnę. Warto uświadomić sobie, że książka ta opublikowana została na rok przed utworzeniem banku centralnego w Stanach Zjednoczonych. Powołanie Systemu Rezerw Federalnych (Fed) w 1913 roku było przełomowe dla praktyki systemu monetarnego i bankowego w XX wieku, wiele z negatywnych skutków funkcjonowania Fedu przewidzianych zostało przez Misesa w jego traktacie.

Pisanie manuskryptu skończył Mises w połowie grudnia 1911 roku. Tytuł oryginału niemieckiego to Theorie des Geldes und der Umlaufsmittel.[2] Mises zdecydował się opublikować tę książkę w prestiżowym wydawnictwie z Lipska, Duncker & Humblot.[3] Książka trafiła do sprzedaży bardzo szybko, bo już 14 czerwca 1912 roku. Mises w swoich Wspomnieniach (2007, s. 99)[4] pisze: „Tak jak się spodziewałem, lokalne czasopisma i niemieccy naukowcy przyjęli moją książkę z najwyższą dezaprobatą. Wcale się tym nie przejąłem. Wiedziałem, że moje poglądy są słuszne i rychło się przebiją. Ze zgrozą obserwowałem, jak świat zmierza na próg katastrofy, którą sam przepowiadałem.”

Chyba pierwszym znanym ekonomistą, który z uznaniem napisał o dziele Misesa był Amerykanin Beniamin M. Anderson w wydanej w 1917 roku książce Wartość pieniądza (The Value of Money).[5] W późniejszych latach docenili to inni wybitni badacze (za Hülsmann, 2007).[6] Max Weber uznał traktat Misesa za „najbardziej akceptowalną teorie odnoszącą się do problemów monetarnych”[7]; Schumpeter chwalił ją za „moc przekonywania i oryginalność”[8], a Albert Hahn stwierdził, ze Mises „nigdy nie poddaje się pokusom poszukiwania fikcyjnych abstrakcji, ale stoi na twardym gruncie faktów”[9].

Opublikowanie Teorii pieniądza i kredytu umożliwiło Misesowi nauczanie na uniwersytetach w Austrii[10] (także i pod tym względem możemy powiedzieć, że Mises kontynuował tradycje Carla Mengera, który też miał możliwość uczenia na uniwersytetach po opublikowaniu jego oryginalnej teorii pieniądza – później zawartej jako rozdział 8 w jego Zasadach ekonomii).

Z wydaniem traktatu Misesa wiąże się ciekawa historia w którą uwikłany jest John Maynard Keynes, uznawany przez ekonomistów ortodoksyjnych za największego ekonomistę XX wieku. J.M. Keynes omówił pierwsze wydanie książki Misesa w opublikowanym już po wybuchu wojny numerze najważniejszego brytyjskiego czasopisma z ekonomii, wydawanego przez Uniwersytet w Cambridge, Economic Journal, którego zresztą wtedy był redaktorem naczelnym[11]. Keynes pochwalił Misesa za jego erudycję i oczytanie, a o książce napisał, że „posiada niewątpliwe zalety … i jest kształcąca w najwyższym stopniu”. Jednakże ogólnie, Keynes był bardzo zawiedziony, bo książka wydawała mu się “niekonstruktywna” i „nie bardzo oryginalna”, dodał jeszcze, że „odkłada się ją z uczuciem zawodu, że autor, człowiek tak inteligentny, uczciwy i oczytany, powinien, mimo wszystko, postarać się wyjaśnić nieporozumienia związane z fundamentami poruszanego problemu”[12]

Po szesnastu latach Keynes w przypisie swojej książki Traktat o pieniądzu (Keynes, 1930, A Treatise on Money, 2 vols, London: Macmillan, s. 199 przyp. 2) napisał: „po niemiecku rozumiem dobrze tylko to, co już wiem, dlatego nowe idee przedstawione w tym języku są mi raczej niedostępne ze względu na barierę językową.”[13]. Rothbard skomentował to pisząc: „Niesłychany tupet. To był cały Keynes: recenzować książkę napisaną w języku, w którym nie jest się w stanie pojąc nowych idei, a w dodatku zaatakować tę książkę za to, że nie zawiera nic nowego. Jest to szczyt arogancji i nieodpowiedzialności.” Natomiast Hayek w 1956 roku skomentował to znacznie łagodniej: „Wiele cierpień świat by uniknął, gdyby lord Keynes znał niemiecki odrobinę lepiej.”[14]

W 1924 roku ukazało się drugie wydanie traktatu Misesa w którym dokonał kilku zmian, przede wszystkim w kierunku ‘nie-psychologicznej teorii wartości’ (za Hülsmann, 2007, s. 402 i 591). Przykładowo, w pierwszym wydaniu Mises napisał: “Jako odczucie, wartość nie może być mierzona; jest jednak możliwe porównanie go z innymi, podobnymi odczuciami”.[15] Natomiast w drugim wydaniu z 1924 roku uznał wartość jako wynik działania, a nie uczuć i zamiast powyższego zdania napisał: „Akt wartościowania nie poddaje się jakimkolwiek metodom pomiaru”[16].

W 1953 roku ukazało się amerykańskie wydanie ‘Teorii pieniądza i kredytu’, co do istoty teoretycznego podejścia niezmienione, jedynie poszerzone i uzupełnione o doświadczenia ostatnich kilku dekad. To wydanie stało się podstawą polskiego tłumaczenia traktatu Misesa. Wydanie amerykańskie ukazało się w czterdzieści lat po wydaniu pierwszym, można nazwać je quadragesimo anno, natomiast to polskie wydanie, ukazujące się sto lat po wydaniu pierwszym może być uznane za centesimus annus (oczywiście zachowując wszelkie proporcje z papieskimi encyklikami; idąc tym skojarzeniem pierwsze wydanie Teorii pieniądza i kapitału można nazwać rerum novarum).

Mimo upływu dekad praca Misesa się nie starzeje, a wręcz przeciwnie nabiera coraz to większej aktualności. Jest ona też cenna z historycznego punku widzenia, jako że dowiadujemy się bardzo dużo o historii pieniądza, ale najważniejsze są jej możliwe odniesienia do sytuacji współczesnej. Można powiedzieć, że dzieło Misesa ‘tchnie świeżością spojrzenia’, mimo, że upłynęło od jego wydania już 100 lat. W świetle tego co Mises napisał o pieniądzu widać jak naiwnym, sztucznym i szkodliwym był projekt stworzenia fiducjarnego euro jako waluty.

Warto prześledzić opinię Misesa nt. ‘teorii ilościowej’, która odżyła za sprawą Friedmana kilkadziesiąt lat później (do teorii Friedmanowskiej ta krytyka też się donosi). Jakże aktualnie brzmią rozważania Misesa o polityce pieniężnej! Z tych rozdziałów politycy i ekonomiści powinni być odpytywani jak z katechizmu.

Długo można byłoby przytaczać fragmenty z traktatu Misesa, by jednak nie odbierać przyjemności czytania jej ograniczę się jedynie to kilku. Przyznam się, że przygotowując się do napisania tego wstępu wybrałem 25 stron najważniejszych cytatów z traktatu Misesa, którymi chciałem się w tym wstępie podzielić i na które chciałem zwrócić czytelnikowi uwagę, ze względu na ich wielką aktualność. Widząc jednak beznadziejność tego zamiaru, musze zrezygnować z tego zamiaru i mogę jedynie zachęcić do przeczytania tej książki, sami Państwo będziecie zaskoczeni jak profetyczne są myśli wyrażone przez Misesa.

W przedmowie do angielskiego wydania z 1934 roku Mises stwierdza, że „oddzielenie walut od ściśle określonego i niezmiennego parytetu złota uczyniło z wartości pieniądza zabawkę polityków”. Jakże współcześnie brzmi przesłanie Misesa z tej przedmowy sprzed 78 lat, Zgodzić się trzeba z Misesem, że „system pieniężny, który będzie stanowić fundament przyszłych porozumień, musi opierać się na złocie. Złoto nie jest idealną bazą dla systemu pieniężnego. Jak wszystkie ludzkie wynalazki, standard złota nie jest wolny od niedociągnięć; ale w obecnych warunkach nie ma innego sposobu na uwolnienie systemu pieniężnego spod zmieniającego się wpływu partii politycznych i interwencji państwa, zarówno w teraźniejszości, jak i w możliwej do przewidzenia przyszłości. A żaden system pieniężny, który nie jest wolny od tych wpływów, nie stanie się podstawą dla transakcji kredytowych.” To bardzo wyważone stanowisko. Jak wszystko na tym świecie nie jest idealne, tak jest i ze standardem złota. Warto jednak zauważyć, że (parafrazując Churchilla) zgodzić się trzeba z niemalże powszechnym stwierdzeniem, że standard złota jest najgorszym z form systemu pieniężnego, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu.

Warto za Misesem zauważyć, że „standard złota nie upadł. Państwo go zniosło, żeby utorować drogą dla inflacji. Cały surowy aparat opresji i przymusu – policjanci, celnicy, sądy karne, więzienia, a w niektórych państwach nawet oprawcy – musiał być wprowadzony w ruch, żeby zniszczyć standard złota. Solenne obietnice zostały złamane, wprowadzono retroaktywne prawa, otwarcie uchylono przepisy konstytucji i karty praw. A rzesze uległych pisarzy chwaliły to, co państwo zrobiło i z otwartymi ramionami przywitało nastanie milenium pieniądza fiducjarnego.” „Przewaga standardu złota polega na tym, że uniezależnia on kształtowanie się siły nabywczej jednostki pieniężnej od władzy państwowej. Odbiera „carom gospodarczym” ich najstraszliwszą broń. Uniemożliwia im prowadzenie inflacji. To właśnie z tego powodu standardu złota jest przedmiotem bezpardonowych ataków ze strony tych, którzy spodziewają się uzyskać korzyści z rzekomo niewyczerpalnego portfela państwa.

Traktat Misesa składa się z czterech części (Natura pieniądza, Wartość pieniądza, Pieniądz i bankowość, Odbudowa pieniądza), które warto przeczytać po kolei, traktując ten traktat jako swego rodzaju podręcznik, poszerzając swoją wiedzę. Można też ‘pójść trochę na skróty’ i przeglądając jedynie trzy pierwsze części, przeczytać od razu część czwartą, szukać odpowiedzi na to jak powinien wyglądać system pieniężny i finansowy po ostatnim kryzysie.

Mises już w części pierwszej zauważa, że nie ma jednomyślności co do rozumienie pieniądza, a jest nawet gorzej niż nam się wydaje bo „spór co do pojęcia pieniądza, nie da się ukryć, nie jest najbardziej chlubnym rozdziałem w historii naszej nauki”. Dalej zauważa, że „postrzeganie pieniądza jako tworu państwa i prawa jest w oczywisty sposób nie do utrzymania. … Przypisywanie państwu mocy dyktowania praw wymiany oznacza ignorowanie fundamentalnych zasad rządzących społeczeństwem korzystającym z pieniądza.”

Sam Mises odwołuje się w wydaniu amerykańskim do tego co napisał w 1912 roku, pisze mianowicie, że „powinno podejmować się starania, żeby w jak największym stopniu wyeliminować wpływ człowieka na współczynnik wymiany między pieniądzem a innymi dobrami ekonomicznymi. … Jest teraz oczywiste, że jedynym sposobem usunięcia ludzkiego wpływu na system kredytowy, jest wstrzymanie wszelkiej emisji środków fiducjarnych. …”. Nie posłuchaliśmy Misesa i głównie dlatego znaleźliśmy się w tak godnej pożałowania sytuacji na początku XXI wieku.

Wydaje się, że powinniśmy wreszcie posłuchać Misesa i przyjąć, że podstawą trwałego rozwoju społecznego (w tym także gospodarczego) jest zadbanie o to byśmy posługiwali się zdrowym pieniądzem. To przesłanie jest ponadczasowe. Jak pisze Mises, ta „zasada zdrowego pieniądza, która przyświecała XIX-wiecznym koncepcjom pieniądza i programom politycznym, stanowiła owoc klasycznej ekonomii politycznej. Była ona zasadniczym punktem liberalnego programu opracowanego przez XVIII-wieczną filozofię społeczną i propagowanego w następnym wieku przez najbardziej wpływowe partie polityczne Europy i Ameryki.” Na następnej stronie przestrzega, że „nie będziemy w stanie zrozumieć znaczenia koncepcji zdrowego pieniądza, jeśli nie zdamy sobie sprawy, że obmyślono ją jako narzędzie ochrony wolności obywatelskich przeciwko despotycznej inwazji ze strony państwa. Ideologicznie należy ona do tej samej klasy, co konstytucje polityczne i karty praw.”

Interesujące jest też zalecenie Misesa odnośnie koniecznych reform (‘odbudowy pieniężnej’). Taka reforma staje się obecnie jeszcze większą koniecznością niż kilkadziesiąt lat temu, a żeby „była możliwa, Rezerwa Federalna musi trzymać się z boku. Cokolwiek można myśleć o zaletach lub wadach ustaw dotyczących Rezerwy Federalnej z 1913 r., faktem jest, że system ten był nadużywany ze względu na nierozważną politykę inflacyjną. Nie można pozwolić, żeby instytucja lub człowiek związani w jakikolwiek sposób z wpadkami i grzechami ostatnich dziesięcioleci mogli wpływać na przyszłe warunki pieniężne.”

Konieczna jest „zmiana filozofii ekonomicznej”, paradoksalnie „ludzie narzekają na inflację, lecz entuzjastycznie popierają politykę, która nie mogłaby funkcjonować bez inflacji. Podczas gdy utyskują na nieuchronne konsekwencje inflacji, uparcie sprzeciwiają się wszelkim próbom zaprzestania lub ograniczenia wydatków deficytowych.” Postulowane przez Misesa ‘odnowienie pieniądza’ nie będzie możliwe „dopóki marnotrawstwo, ubytek kapitału i korupcja są podstawowymi cechami charakterystycznymi prowadzenia spraw publicznych.”  

Witold Kwaśnicki
Wrocław, 4 lutego 2012 r.


[1] Naturalnie zwieńczeniem wysiłków badawczych Misesa jest jego najważniejszy traktat, jego magnum opus, opublikowane w 1949 roku Ludzkie działanie (wydane po polsku przez Instytut Misesa w 2007 roku).

[2] Tytuł ten powinien być przetłumaczony jako ‘Teoria pieniądza i środków fuducjarnych’, albo ‘Teoria pieniądza i kapitału obrotowego’. Jak pisze Hülsmann (2007, s. 207), po angielsku tytuł powinien brzmieć ‘Theory of Money and Fiduciary Media’, ale niezbyt adekwatnie został przetłumaczony jako Theory of Money and Credit. Taka zmiana tytułu wydaje się, być uzasadniona. Użycie słowa ‘fiducjarny’ mogłoby zniechęcać do czytania tej książki. Jak już piszemy o wydaniach angielskich to warto zauważyć, że prace ucznia Misesa Friedricha von Hayeka o pieniądzu ukazały się po angielsku wcześniej niż Misesa: F.A. Hayek, Prices and Production (London: Routledge, 1931); Monetary Theory and Trade Cycle Theory (London: Routledge, 1933); natomiast Misesa , Theory of Money and Credit (London: Jonathan Cape, 1934); Socialism (London: Jonathan Cape, 1936).

[3] Tym samym wydawnictwie, które wydało w 1911 roku chyba najważniejsze dzieło Josepha A. Schumpetera Teorię rozwoju gospodarczego (Theorie der wirtschaftlichen Entwicklung). Warto przy okazji zauważyć, ze pierwsze wydania angielskie obu książek (Misesa i Schumpetera) ukazały się dokładnie w tym samym 1934 roku. Książka Schumpetera ukazała się po angielsku pod tytułem: The Theory of Economic Development: An inquiry into profits, capital, credit, interest and the business cycle.

[4] Ludwig von Mises, 2007, Wspomnienia, Warszawa: Fijorr Publishing

[5] Benjamin M. Anderson, The Value of Money (New York: Macmillan, 1917), p. 100: “In von Mises there seems to me to be very noteworthy clarity and power. His Theorie des Geldes und der Umlaufsmittel is an exceptionally excellent book. Von Mises has a very wide knowledge of the literature of the theory of money. He has a keen insight into the difficulties involved.”

[6] Jörg Guido Hülsmann, 2007, Mises: The Last Knight of Liberalism, Ludwig von Mises Institute.

[7] Max Weber, Wirtschaft und Gesellschaft, 3rd ed. (Tübingen: Mohr, 1947), vol. 1, § 6, p. 40.

[8] Joseph Schumpeter, “Das Sozialprodukt und die Rechenpfennige: Glossen und Beiträge zur Geldtheorie von heute,” Archiv für Sozialwissenschaften und Sozialpolitik 44 (1917–1918).

[9] Albert Hahn, review in Archiv für Sozialwissenschaften und Sozialpolitik.

[10] W 1913 roku zatrudniony został na Uniwersytecie Wiedeńskim jako privatdozent; 18 maja 1918 roku uzyskał tytuł profesora nadzwyczajnego; w latach 1920-1934 w co drugi piątkowy wieczór prowadził prywatne seminarium w swoim biurze w Izbie Gospodarczej. Uczestniczyli w nim pracownicy uniwersytetu i goście, jedynie za zaproszeniem.

[11] Economic Journal (XXIV (1914), s. 417-419)

[12] Cytaty za: Ludwig von Mises, 2007, Wspomnienia, Warszawa: Fijorr Publishing.

[13] Cytat za: Murray N. Rothbard ‘Keynes – portret człowieka’, w: Jak zrujnować gospodarkę, czyli Keynes wiecznie żywy, Warszawa: Fijorr Publishing, s. 39.

[14] Friedrich A. Hayek 1984 [1956], ‘Tribute to Ludwig von Mises’, w: Margrit von Mises, My life with Ludwig von Mises, s. 217-223, drugie wydanie. Cedar Falls, LA. Center for Future Education.

[15] Theorie des Geldes und der Umlaufsmittel, 1st ed. [Munich and Leipzig: Duncker & Humblot, 1912], s. 16.

[16] Drugie wydanie, Munich and Leipzig: Duncker & Humblot, 1924, s. 11.

Z informacji jakie ukazały się niedawno z okazji jeszcze jednego dziwnego dnia nazwanego ‘Światowym Dniem Mycia Rąk’, dowiedzieliśmy się, że co ósmy Polak nie myje rąk przed jedzeniem, co piąty nie robi tego po powrocie do domu, zaś co drugi mężczyzna i co czwarta kobieta nie myją rąk po wyjściu z toalety. A przecież mycie rąk to najprostsza i najbardziej dostępna metoda profilaktyki zdrowotnej, a użycie do tego celu wody i mydła jest często zabiegiem ratującym życie. Widocznie nie doceniamy tego, że mamy w Polsce powszechny dostęp do bieżącej wody i w miarę dobrze funkcjonujący system kanalizacji.

Co się jednak dziwić  tzw. normalnym  ludziom jeżeli jeszcze w połowie XIX wieku chirurdzy odmawiali mycia rąk przed zabiegiem chirurgicznym.

Szacuje się, że na świecie rocznie na biegunkę umiera 1,5 miliona małych dzieci, a według naukowców mycie rąk ocaliłoby aż 40 proc. z nich. Jakoś do powszechnej akceptacji nie trafiają argumenty lekarzy, że mycie rąk zmniejsza ryzyko np. zarażenia się grypą, redukuje ryzyko zachorowania na biegunkę, wirusowe zapalenie wątroby typu A, infekcje oddechowe, gronkowca, czy salmonellę. UNICEF od lat podkreśla, że mycie rąk mydłem jest jedną z najtańszych, najbardziej efektywnych „szczepionek” przeciwko chorobom wirusowym, od grypy sezonowej po zwykłe przeziębienie.

 ‘Wielcy tego świata’, politycy, artyści, filantropi, tzw. zieloni, alter- i antyglobaliści, … skupiają swoją uwagę na (kosztownej) walce ze zmianami klimatycznymi, a nie myślą o tym, że znacznie taniej i skuteczniej można poprawić byt ludności świata zapewniając wszystkim np. dostęp do czystej wody. Warto być świadomym tego, że jedna trzecia światowej populacji, tj. 2,5 miliarda ludzi, nie ma dostępu do podstawowych urządzeń sanitarnych, w tym do czystej, bieżącej wody. Ponad 1 miliard ludzi nie ma możliwości korzystania z toalety (co traktowane jako  coś naturalnego i powszechnie dostępnego w tzw. rozwiniętym świecie) i załatwia te potrzeby pod gołym niebem.

Takie ekonomiczne myślenie nie jest obce badaczom pracującym w ramach tzw. Konsensusu Kopenhaskiego (Copenhagen Consensus Center, CCC). Nie trzeba być wielkim ekonomistą by wiedzieć, że nasze zasoby (czy to w wymiarze indywidulanym czy społecznym), którymi dysponujemy po to by zaspokoić nasze cele (oczekiwania, potrzeby), są zawsze ograniczone. Jeśli są ograniczone to należy je używać bardzo rozsądnie, ekonomicznie, tak by te potrzeby były zaspokojone w możliwie maksymalnym stopniu.  W tym duchu CCC wydał niedawno książkę pt. How to Spend $75 Billion To Make The World A Better Place (Jak wydać 75 mld USD, aby uczynić świat lepszym miejscem do życia).

Dlatego jednymi z priorytetowych działań w skali całego świata powinno być przede wszystkim zmniejszenia niedożywienia dzieci w wieku przedszkolnym, w tym zapewnienie im odpowiedniej dawki mikroelementów, poprawy jakości diety i lepszej opieki. Ważnym działaniem powinno być też to o czym napisałem na początku: zapewnienie dostępu do bieżącej wody i do urządzeń sanitarnych.

Nie bez powodu inżynierowie amerykańscy zapytani o najważniejsze innowacje XX wieku umieścili na czwartym miejscu  dostarczenie bieżącej wody, rozwój systemu jej dystrybucji oraz powszechny dostęp do kanalizacji (po Elektryfikacji, Samochodzie i Samolocie). To w dużym stopniu dzięki powszechnemu dostępowi do czystej, bieżącej wody w krajach rozwiniętych gospodarczo zwiększył się średni czas długości życia  w momencie narodzin z ok. 45 lat w końcu XIX wieku do obecnych ponad 80 lat.

Wydaje się, że ‘wielcy tego świata’ nie powinni ‘lać wody’ (zwłaszcza przed wyborami) a zabrać o to by czysta woda była dostępna dla wszystkich 7,2 miliarda ludzi żyjących na świecie. 


  • RSS