Witold Kwaśnicki

Własność, Wolność, Odpowiedzialność i Wzajemne zaufanie

Wpisy z okresu: 11.2015

W artykule ‘Dlaczego oni się kłócą’ Sebastian Stodolak zaczyna jak u Hitchcocka – na początku trzęsienie ziemi, a potem jest tylko straszniej. Zaczyna swój artykułu o ekonomistach pisząc: „Jeśli zapytasz o radę trzech ekonomistów, otrzymasz pięć różnych odpowiedzi – głosi jeden z tych „branżowych” żartów, z których nikt się nie śmieje. Ale prócz tego, że jest nieśmieszny, jest boleśnie prawdziwy. Ekonomiści to jedno z najbardziej podzielonych środowisk naukowych. Z czego ta niezgoda wynika i co oznacza?”. Polecam przeczytanie tego artykułu w całości.

Dla mnie, nauczyciela akademickiego (jak to się w żargonie współczesnej nowomowy biurokratycznej nazywa) artykuł jest ciekawy, bo kiedy mówię o ekonomii to zwracam studentom i na ten aspekt uprawiania tej nauki. Będę miał okazję powołać się na ten artykuł i polecić studentom do przeczytania.

Pozwolę sobie jednak dołożyć swoje trzy grosze. W jednym z przypisów w  Zasadach ekonomii rynkowej piszę: „Można powiedzieć, że i obecnie różnie z tą opinią o ekonomistach bywa. Znana jest anegdotka przypisywana Winstonowi Churchillowi, który miał powiedzieć: „Jeżeli zamkniesz dwóch ekonomistów w pokoju, dostaniesz dwie opinie, no chyba, że jednym z tych ekonomistów jest Lord Keynes, w takiej sytuacji dostaniesz trzy opinie.” Prezydent Harry Truman nie miał też najlepszego zdania o pewnym kręgu ekonomistów, których nazywał “dwurękimi ekonomistami” (“two-armed economists”), którzy zwykłe doradzali mu mawiając “z jednej strony doradzałbym” (“on the one hand”), ale zaraz zwykli dodawać, że “z drugiej strony” („one the other hand”). Zwykł wołać: „Przyślijcie mi ‘jednorękiego’ ekonomistę i doradcę, który nie będzie stale proponował mi przekładańca.” („Give me a one armed economist and an adviser who wouldn’t waffle”)”.
Na wykładach dodaję też, że
ekonomia pretenduje to bycia taką samą nauką jak fizyka, zatem powinny w niej być obecne także pewne prawa, np. takie jak słynne zasady dynamiki Newtona. Faktycznie można podać dwa takie prawa:
Pierwsze Prawo Ekonomii: ‘Dla każdego ekonomisty istnieje inny ekonomista, równy mu sławą i o przeciwnych poglądach’.
Drugie Prawo Ekonomii: ‘Obaj są w błędzie’.

Tutaj muszę powiedzieć, że od paru lat staram się być bardzo ostrożnym i jasno studentom mówić, że żartuję, bo kiedyś jak zapytałem czy są jakieś prawa formułowane w ekonomi (myśląc, że student opowie mi np. o prawie malejących przychodów), usłyszałem w odpowiedzi te właśnie dwa prawa.

Na wykładach z ekonomii mówię też o niebezpieczeństwie tego typu myślenia i cytuję (za Wprost, 8.12.2002)  ‘mądrość’ znanego swego czasu działacza związkowego i polityka, Zygmunta Wrzodaka, który miał powiedzieć: „Prawa ekonomii nie są prawami przyrody. To my je ustanawiamy i my je możemy zmienić”.

Naturalnie możemy sobie żartować i mówić, że:  „Ekonomia to nauka, która jutro wyjaśnia dlaczego przewidywania poczynione wczoraj nie sprawdziły się dzisiaj,  czy, że „Ekonomia to nauka, która omawia rzeczy doskonale nam znane językiem, którego nie jesteśmy w stanie zrozumieć.” (Dick Armey); albo też, że  ”Ekonomia jest jedyną dziedziną, w której dwie osoby mogą dostać Nagrodę Nobla twierdząc całkiem coś przeciwnego” (nawiasem mówiąc jest jeszcze gorzej, bo  można przyznać Nagrodę im. Alfreda Nobla z ekonomii w tym samym roku dwóm osobom stojącym na przeciwnych biegunach ideowych, naturalnie mam na myśli rok 1974, kiedy to uhonorowano tą nagrodą Hayeka i Myrdala).

Często przytaczany jest pogląd, że ekonomia to ponura nauka, czemu nadaje się raczej pejoratywne znaczenie. Warto być świadomym, że Thomas Carlyle miał taką intencję używając tego określenia w opublikowanym w 1849 roku artykule poświęconym problemom niewolnictwa (“Occasional Discourse on the Negro Question”). Jednakże biorąc pod uwagę jego ‘pochwałę niewolnictwa’ i w tym kontekście atak jaki uczynił w stosunku do ekonomii rynkowej, określenie to powinno mieć pozytywny wydźwięk (patrz np. tutaj i tutaj).   

Z ogromną przyjemnością przeczytałem esej ‘Science Fiction and Communist Reality’, jakie Lawrence Reed publikuje w ramach  cyklu ‘Real Heroes’. Okazuje się znów, że ‘Swego nie znacie, cudze chwalicie’. Z przykrością stwierdzam, że od śmierci Stanisława Lema w 2006 roku coraz mniej się pisze o nim i bardzo rzadko wznawia się jego książki.

Czytając ten esej przypomniałem sobie stare (chyba jednak niedobre) czasy z lat sześćdziesiątych (i końcówki pięćdziesiątych)  ubiegłego stulecia, kiedy jako nastolatek rozczytywałem się w Lemie. Stanisław Lem  był jednym z moich ulubionych pisarzy. Wtedy naturalnie nie myślałem w kategoriach wolności, swobody myślenia i działania. Reed uświadomił mi, że może faktycznie Lem już wtedy kształtował  moje wolnościowe, niezależne myślenie. Jeśli tak było, to zrobił to doskonale i dziękuję mu za to. Pod przykrywką science fiction przekazał mi prawdziwie ludzkie wartości i przekonania. (Myślę, że podobnie było z pokazywanymi wtedy w polskiej komunistycznej telewizji westernami; oglądałem te filmy namiętnie, dla dzieciaka jakim wtedy byłem stały się one nośnikiem ważnego przesłania moralnego: warto być dobrym i nawet jak się przegrywa to w końcu się zwycięży; nie bez przyczyny na swojej stronie internetowej umieściłem te trzy P: Principled, Prepared, and Patient).

Bardzo żałuję, że zamiast (okropnego określenia) ‘rzeczywistość wirtualna’ nie mówimy fantomatyka, czy fantomologia. Pojęcia wymyślone i opisane przez Lema w Summa technologiae, chyba najlepszej książki Lema, do której nieustannie wracam.

Czytajmy Lema i pamiętajmy o Lemie.

PS Obiecuję poprawę, może uda mi się częściej tutaj pisać. Chyba powinienem wybrać strategię: notatki krótsze, ale częstsze? 


  • RSS